Teatr to mój drugi dom

– Nie wyobrażam sobie siebie leżącej w domu przed telewizorem. Babunia przysypiająca z szydełkiem w fotelu to też nie ja. Taką babcię mogę pokazać na scenie – przyznaje aktorka, Halina Paseková. W rozmowie opowiada między innymi o pracy na Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego, z którą jest związana od pięćdziesięciu trzech lat, niedawno przyznanym jej medalu „Zasłużony Kulturze - Gloria Artis”, a także planach na dalszą twórczość artystyczną.  

Chciałabym porozmawiać o teatrze, ale i o życiu.

czytaj całość
07/08/2017 | rozmowy

Zapłaczmy ze śmiechu jeszcze raz… 

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego wystawiła premierowo drugą część zabawnych przygód wiodącego podwójne życie londyńskiego taksówkarza Johna Smitha. Premiera farsy „Mayday 2” w reżyserii Karola Suszki, która miała miejsce 21 maja, ściągnęła tłumy widzów żądnych dobrej zabawy, a Teatr Cieszyński znów zatrząsł się ze śmiechu.

Brytyjski komediopisarz Ray Cooney określany jest jako mistrz farsy. Wieloletnia praktyka aktora komediowego, znakomita znajomość teatralnych mechanizmów i reakcji widowni przyczyniły się do wielkiego sukcesu tego pisarza. Sztuki Cooney’a grane są z powodzeniem na całym świecie, a farsa „Mayday” od lat jest jedną z najpopularniejszych dramatów także w polskich teatrach. Trudno dziwić się sławie tej farsy, gdyż od samego początku wywołuje salwy śmiechu widowni dzięki nieposkromionej wyobraźni autora stwarzającego coraz bardziej fantastyczne i coraz zabawniejsze sytuacje.
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

Taksówką do krainy śmiechu

Po sukcesie farsy „Mayday” Ray’a Cooney’a Scena Polska idzie za ciosem i przygotowuje „Mayday 2”. Premiera odbędzie się 21 maja, o godz. 19.00 na deskach Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie. O najnowszym przedstawieniu opowiada reżyser, Karol Suszka, który zrealizował też pierwszą część „Mayday”.

Za pośrednictwem „Mayday 2” wracamy do świata Johna Smitha, taksówkarza bigamisty. To ciągle ten sam bohater tylko kilkanaście lat starszy… 

czytaj całość
07/08/2017 | rozmowy

Ta premiera pozostawia niedosyt

Scena Czeska sięgnęła po znakomity dramat Tennessee Williamsa „Kotka na gorącym blaszanym dachu” („Kočka na rozpálené plechové střeše”). Premierowe wystawienie tej inscenizacji w reżyserii Petra Kracika miało miejsce 11 maja na deskach Teatru Cieszyńskiego. Najnowszy spektakl śmieszy i wzrusza, ale mógłby poruszyć znacznie mocniej, gdyby wszystkim aktorom udało się stworzyć przekonujące postaci. 

Tennessee Williams, jeden z najważniejszych dramatopisarzy XX wieku, dwukrotnie uhonorowany Nagrodą Pulitzera, pochodził z południa Stanów Zjednoczonych i akcję swoich sztuk umieszczał w rodzinnych stronach. Opublikowana w 1955 roku „Kotka na gorącym blaszanym dachu” również rozgrywa się na żyznych ziemiach Południa, gdzie rozciąga się warta miliony dolarów plantacja bawełny. Biali – właściciele majątku pławią się w luksusach, a czarni – służący usługują swoim panom. Jednak Williams nie skupia się na kwestiach rasowych (te pobrzmiewają gdzieś z boku), a odmalowuje portret konkretnej rodziny. Autor zamyka postaci w domu, a później dosłownie w jednym pokoju, tworzy zdarzenie kryzysowe (zbliżający się zgon śmiertelnie chorego ojca – głowy rodziny dysponującej olbrzymim spadkiem) i obserwuje to niczym w laboratorium. Konflikty między krewnymi narastają, a upływający czas i wypijany alkohol rozwiązują języki, prowokując do coraz większej szczerości czy może nawet okrucieństwa. Co ciekawe, z przeżyciami postaci współgra pogoda – najpierw jest bardzo duszno, później wybucha burza z piorunami, a następnie na plantację spada przynosząca ukojenie ulewa. Bohaterowie zaś tego wytchnienia nie zaznają… 
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

Opowiemy tragikomiczną historię

Już 11 maja o godzinie 17.30 Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego premierowo wystawi dramat Tennessee Williamsa „Kočka na rozpálené plechové střeše” („Kotka na gorącym blaszanym dachu”). O najnowszej inscenizacji opowiada reżyser, Petr Kracik.

Tytuł reżyserowanej przez Pana sztuki to metafora. Jak Pan ją interpretuje?

czytaj całość
07/08/2017 | rozmowy

„Tango”, czyli śmieszna rozpacz

„Tango” Sławomira Mrożka przyniosło pisarzowi światową sławę. To najpopularniejsze dzieło tego twórcy i klasyk polskiej literatury XX wieku. Teatry wielokrotnie mierzyły się z „Tangiem”, wyjątkiem nie jest także Scena Polska Teatru Cieszyńskiego, która już adaptowała ten dramat. Natomiast pierwszy raz, jeśli chodzi o tę scenę, „Tango” postanowił wystawić Słowak, Michal Spišák. Jaki efekt dał ten polsko-słowacki dyskurs? 

Jeszcze przed premierą reżyser przyznał, że nie będzie zagłębiać się w polskie kody kulturowe, na tyle, na ile jest to możliwe w przypadku tej sztuki. Przed premierą Spišák poznawał meandry polskiej kultury i mentalności, ale ostatecznie nie opowiedział stricte o Polakach. Twórcę z Nitry interesował bowiem uniwersalny wymiar „Tanga” zarówno jeśli chodzi o czas, jak i szerokość geograficzną. – W przedstawieniu pytam, przeciw czemu dziś się buntujemy, w jaki sposób to robimy i jakie to może mieć konsekwencje? – powiedział mi reżyser i mówiąc „my”, nie miał na myśli Polaka ani Słowaka, a szerzej – Europejczyka. – Co może się stać, kiedy w trakcie tego buntu damy się zaślepić ideologii? Ideologii, która na pierwszy rzut oka może wydawać się właściwa, ale im głębiej w nią wchodzimy, tym bardziej toksyczna staje się rzeczywistość wokół nas. Mówiąc o ideologii, mam na myśli faszyzm, a „Tango” jest poruszające z tego powodu, że to słowo ani razu tam nie pada – zaznaczył dalej Spišák.
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje
pokaż kolejne artykuły