W teatrze lalek szukam cudu

Rozmowa z Tomášem Volkmerem, reżyserem przedstawienia „Bajka dla kołderki” („Pohádka pro peřinu”) Sceny Lalek Bajka Teatru Cieszyńskiego na temat pracy nad premierą.

Przedstawienie „Bajka dla kołderki” („Pohádka pro peřinu”) zostało oparte na sztuce teatralnej napisanej specjalnie na potrzeby tej premiery. Czy może pan zdradzić kulisy tego, jak powstawała ta sztuka dla najmłodszego widza?

Nad scenariuszem pracowaliśmy razem z moją żoną Haną Volkmerovą. W tym czasie szukaliśmy inspiracji w różnych bajkach, opowieściach i legendach. Pewnego razu nasz przyjaciel pożyczył nam książkę dla dzieci pod tytułem „Bajka dla poduszki”. Ostatecznie nie wykorzystaliśmy historii z tej książki, ale zainspirował nas tytuł. Postanowiliśmy dopisać do tego własną opowieść, że właśnie jest noc, wszyscy idą spać, a dziecko, które nie może zasnąć, uruchamia swoją wyobraźnię i wtedy zaczynają dziać się same niesamowitości i cuda. 

A zatem główną bohaterką sztuki jest dziewczynka, ale i jej kołderka.

Dokładnie, to był najważniejszy moment, kiedy wpadłem na pomysł, by na scenie pośród klasycznych lalek animować też dziecięcą kołderkę. W teatrze lalkowym zawsze szukam ciekawych pomysłów na ożywianie zwykłych przedmiotów i nadawanie im nowych znaczeń. Dzieci potrafią dostrzec w zwykłej rzeczy coś niesamowitego, ich wyobraźnia nie zna granic. Tu spróbowaliśmy spojrzeć na przedmioty codziennego użytku właśnie okiem dziecka. Dlatego nie powinno dziwić, że główna bohaterka, którą jest mała dziewczynka, w pewnym momencie zaczyna rozmowę z otaczającymi ją rzeczami, a one poruszają się i wchodzą z nią w różne interakcje. 

Przy okazji udało wam się też poruszyć współczesny problem polegający na tym, że zabiegani i zapracowani rodzice nie mają czasu dla dzieci, które są skazane na własną wyobraźnię.

Chyba tak, ale nie do końca wiadomo, co w tym przedstawieniu jest snem, a co nie. Faktem jednak jest, że w sztuce tata nie ma czasu, bo musi pracować do późna w nocy, natomiast mama przygotowuje się do wyjazdu nazajutrz do babci, a córeczka dostaje polecenie, by iść spać. Co jednak ma zrobić, kiedy wcale nie chce się jej spać, a dodatkowo zza drzwi dociera do niej tyle tajemniczych dźwięków w domu, w którym jeszcze nie wszyscy położyli się do łóżek. Zdecydowanie obieramy tu perspektywę dziecięcą, prezentujemy ten niesamowity świat wyobraźni i mamy nadzieję, że jest on pociągający dla najmłodszej widowni.

Czy scenografia i lalki do tego przedstawienia powstawały od podstaw?

Tak, wszystkie elementy powstawały od podstaw według projektu, który tworzyłem właściwie równolegle do pracy mojej żony nad dialogami. Praca nad tym przedstawieniem była bardzo rodzinna, właściwie razem z żoną tworzyliśmy jeden mechanizm, więc teraz nawet trudno mi powiedzieć, czy najpierw były sceny literackie, a do nich dobudowywaliśmy scenografię i lalki, czy też odwrotnie. Na pewno w przypadku Kołdry Wielce Szanownej najpierw był przedmiot, do którego musiałem wymyślić razem z aktorką Dorotą Grycz mechanizmy animacyjne, z kolei moja żona napisała jej kwestie. Wspólnymi siłami stworzyliśmy tę postać.

Co jest szczególnie ważne w przypadku reżyserowania przedstawień dla najmłodszego widza? 

Przede wszystkim nie należy myśleć, że dla młodszego widza można starać się mniej lub podchodzić do tej pracy z mniejszą powagą niż w przypadku teatru dla widzów dorosłych. Poziom rzemieślniczy i zaangażowanie powinny być takie same, a może w przypadku teatru dziecięcego nawet większe. Mały widz jest szczególnie wymagający i jeśli coś nie podoba mu się lub jest znudzony, od razu to objawia. To dla nas bardzo duże wyzwanie, by jednak przez te czterdzieści kilka minut przykuć jego uwagę do sceny i tego, co na niej robimy. Trzeba też po prostu lubić ten typ inscenizacji, nie stracić radości w tej pracy i poczucia humoru. Ja bardzo lubię tworzyć przedstawienia dla dzieci, mam też w tej pracy największe doświadczenie i czerpię z niej najwięcej satysfakcji. Niektórym wydaje się, że dziecko zareaguje dziś tylko na największe technologie na scenie, a to nie do końca tak jest. Po prostu liczy się dobry i ciekawy pomysł, odpowiedni kształt lalki, materiał, z którego jest wykonana. Lalka musi mieć w sobie to coś i tylko taka lalka uwiedzie nie tylko widza najmłodszego, ale i dorosłego, który zasiada z nim na widowni. 

20 / 02 / 2017
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz