Pokazali, że lalka niejedno ma imię

W dniach 14 – 16 września w Czeskim Cieszynie odbyła się pierwsza edycja Festiwalu Teatrów Lalkowych „Lalki dzieciom”, który współorganizują Scena Lalek „Bajka” Teatru Cieszyńskiego oraz Ośrodek Kultury „Strzelnica”. Jak przekonywał jeszcze przed rozpoczęciem tej imprezy kierownik artystyczny „Bajki” Jakub Tomoszek, taki festiwal jest potrzebny w regionie. Dlaczego? Bo wokół są tylko przeglądy dla dorosłych odbiorców, zaś dzieci nie mają swojego festiwalu teatralnego, a przecież jak każdy widz potrzebują konfrontacji z nowymi artystycznymi twarzami i jeszcze nieznanymi środkami artystycznego wyrazu. 

Organizatorzy Festiwalu „Lalki dzieciom” zaprosili nad Olzę teatry lalkowe z różnych krajów (w tym roku były to Polska, Republika Czeska i Słowacja, stąd w poniższej analizie znajduje się wybór trzech spektakli tych narodowości), które oczarowały najmłodszą publiczność na wiele sposobów. Przede wszystkim na uwagę zasługuje owe zróżnicowanie lalek, konwencji i pomysłów na scenie. Każde przedstawienie zaprosiło dzieci do innego świata, a przy okazji zaprezentowało inny typ lalek. Widzowie dorośli (a może także nieco starsze dzieci) mogli spostrzec i zrozumieć, że teatr lalkowy czy teatr lalek to nie tylko prosta kukiełka i parawan, ale i mnogość innych artystycznych rozwiązań, które zaskakują i olśniewają nie tylko dziecko. 

Wcale nie tak prosto, czyli polska „Prosta historia”

Pierwszego dnia festiwalowego na scenie domowej „Bajki” wystąpił wrocławski LALE.Teatr z przedstawieniem „Prosta historia”. Tytuł spektaklu jest dość przewrotny w kontekście dość zawiłej fabuły i niekonwencjonalnych środków wyrazu zastosowanych na scenie: brak linii dialogowej (w przedstawieniu jest tylko świetna muzyka Grzegorza Mazona), powtórzenia sekwencji scen, długie sceny przy niezmiennej scenografii, miejscami brak logiki fabularnej jakby w marzeniu sennym, abstrakcyjność poszczególnych zdarzeń. Przedstawienie nie należy do prostych i młodzi widzowie w pewnym momencie okazali swoje zniecierpliwienie, wiercąc się na siedzeniach i dyskutując między sobą. Nie chcę przez to powiedzieć, że „Prosta historia” jest złym przedstawieniem – wręcz przeciwnie! „Prosta historia” jest dobrym spektaklem, doskonałym pod kątem rzemiosła lalkarskiego, zaskakującym wyobraźnią twórców scenariusza Antka i Tomasza Maśląkowskich i reżyserów Tomasza Maśląkowskiego i Radosława Kasiukiewicza. Jednak nie jest łatwym w odbiorze spektaklem i bardziej skierowanym do już bardziej wyrobionego widza, obytego z niekonwencjonalnymi chwytami w teatrze lalkowym. 
Bardzo więc dobrze, że LALE.Teatr był gościem tego festiwalu, bo pokazał dzieciom coś, czego zapewne jeszcze wcześniej nie widziały. Należy mieć przy tym nadzieję, że młodzi widzowie, ich opiekunowie oraz organizatorzy festiwalu na przyszłość nie zniechęcą się do tej drogi repertuarowej i dobre spektakle, które są wyzwaniem dla odbiorców nadal będą gościem Festiwalu „Lalki dzieciom”.
„Prosta historia” , LALE.Teatr.

Śmiech do potęgi drugiej, czyli czeski „Skřítek”

Uwielbiam czeskie poczucie humoru, to budowanie absurdalnych zdarzeń, komizm słowny, czarny humor, burzenie zasady decorum i zestawianie ze sobą tragizmu i komizmu. Kiedy czescy twórcy, czy to w teatrze czy w filmie, chcą nam opowiedzieć coś śmiesznego, śmiejemy się do łez. I taki jest też „Skřítek” Teatru Buchty a Loutky z Pragi – przedstawienie, na którym doskonale bawiły się nie tylko dzieci, ale też ich opiekunowie. „Skřítek” to urocza historia o rodzinie skrzatów, w której pewnego dnia rodzi się niezwykły skrzacik posiadający zdolność uzdrawiania ludzi. Co się stanie, gdy pewnego dnia malec utraci tę umiejętność i co będzie musiał zrobić, by odzyskać swój dar? 
Trzej aktorzy Zuzana Bruknerová, Marek Bečka i Vít Brukner opowiedzieli teatralną historię przy użyciu minimalistycznej scenografii ograniczającej się do małego, drewnianego parawanu i drewnianych kukiełek. Na scenie pojawiły się też ciekawe rekwizyty z drewna, płótna i tworzywa sztucznego, a także prosta lalka naciągana jak długa rękawiczka na rękę aktora. Z tą umowną i prostą scenografią korespondowała muzyka tworzona na scenie przy pomocy różnych pałeczek, talerzy, piszczałek i grzechotek („skarby” te znajdowały się za parawanem na stole, ale tylko nieco schowane przed oczami dzieci, by co ciekawsi odbiorcy mogli na bieżąco podglądać kulisy powstawania spektaklu – tworzenia dźwięków i wprawiania w ruch kolejnych rekwizytów). Reżyser przedstawienia, Marek Bečka we współpracy z utalentowanymi aktorami o nieodpartym poczuciu humoru stworzyli spektakl, który umilił popołudnie widzom w każdym wieku. 
„Skřítek” ,Teatr Buchty a Loutky.

Refleksyjnie i z pomysłem, czyli słowacka „Já jsem Inna”

Słowacki Teatr Neline drugiego dnia festiwalowego zaprezentował spektakl „Já jsem Inna”, który z kolei był monodramem, a więc niemałym wyzwaniem aktorskim dla wcielającej się we wszystkie role Petroneli Dušovej. Oprócz tradycyjnych pacynek i kukiełek w przedstawieniu pojawiła się także ciekawa forma lalek dwuwymiarowych – postaci wyciętych z grubego papieru. Przestrzeń gry została pomysłowo zaaranżowana na staromodnym rowerze z dużym koszykiem i bagażnikiem, w których pomieściły się wszystkie lalki i rekwizyty. 
„Já jsem Inna” opowiada o dziewięcioletniej dziewczynce z domu dziecka, którą wszyscy przezywają „Inna”. Z powodu przepełnienia placówki dziecko jest niemile widziane przez dyrektorkę, która zrobi wszystko, by pozbyć się Innej. Pewnego dnia w domu dziecka pojawia się… gorylica, która ku przerażeniu Innej ją adoptuje. Jednak z początku odpychająca gorylica okazuje się być opiekuńczą, nieco ekscentryczną miłośniczką książek. Nowa opiekunka ofiarowuje Innej uwagę, opiekę i poczucie bezpieczeństwa, czego jej brakowało w domu dziecka. Jednak zanim obie odnajdą upragniony spokój, będą musiały jeszcze pokonać wiele przeszkód. „Já jsem Inna” to bardzo dobrze zagrany spektakl o samotności, przezwyciężeniu strachu i odnalezieniu zaufania w dzisiejszym świecie. Spektakl Teatru Neline przekonuje, że często pozory lubią mylić.
„Já jsem Inna”, Teatr Neline.
***
Teatr lalek to teatr, któremu spośród wszystkich innych typów teatru najbliżej magii i tego dowiodła pierwsza edycja Festiwalu Teatrów Lalkowych „Lalki dzieciom”. To teatr, który nieraz bazując na umowności i absolutnym minimalizmie scenograficznym potrafi „wyczarować” imponujące sceny zapadające na długo w pamięć. Czasem wystarczy zwykła kartka papieru lub animowanie własną dłonią…
19 / 09 / 2018
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz