Gdzie nie sięga rozum ani wiara

Sztuka „Usta Weroniki. Zupełnie nieznane modlitwy Zofii Kossak”, której premiera miała miejsce 25 listopada, powstała w związku z okrągłymi rocznicami urodzin i śmierci pisarki. W przygotowania spektaklu zaangażowało się troje artystów: dramaturg Artur Pałyga, aktor i reżyser teatralny Bogdan Słupczyński i aktorka Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego, Joanna Gruszka. Twórców wspomagała wnuczka Zofii Kossak, Anna Fenby-Taylor.


Ewangelie nie zapamiętały imienia tej kobiety. 
 Jednak tradycja mówi, że twarz Pana Jezusa otarła Weronika.

„Do kogo ma mówić Zofia Kossak ze sceny? Po co i o czym ma mówić? Pisałem i kasowałem” – wspomina autor dramatu we wstępie programu teatralnego. „Nagle pełnym światłem rozpaliła się idea, że to muszą być modlitwy, nic innego! Nagle stało się to oczywiste, wiadome i jasne. I wiadomo dlaczego, do kogo i po co. Wszystko zaczęło się układać, jakby czekało tylko na ten fundament”.
Widzowie stali się świadkami monodramu w formie rozmowy z Bogiem, nietypowej modlitwy nieraz przeradzającej się w gonitwę. Jak przyznała podczas rozmowy po premierze Anna Fenby-Taylor, Zofia Kossak modliła się dużo, ale nigdy nie było w tym oznak dewocji.
Artur Pałyga zapoznał się z rozległym materiałem źródłowym. Czasem użył cytatów z wypowiedzi Zofii Kossak, innym razem coś dopisał. Dramaturg skupił się na przeżyciach wojennych pisarki. Dlaczego? „Bo to ona sama powiedziała, że jej najważniejsze życiowe osiągnięcia to praca podczas konspiracji podczas wojny oraz przebycie Oświęcimia”.
„Usta Weroniki. Zupełnie nieznane modlitwy Zofii Kossak”, reż. Bogusław Słupczyński, zdjęcia: Rafał Soliński.
Grana przez Joannę Gruszkę Zofia Kossak zmaga się z dwiema fundamentalnymi sprawami.
Jak pogodzić to, czego nie da się pogodzić? 
Jak zrozumieć to, czego nie da się zrozumieć?
Pierwszy paradoks życiowy Zofii Kossak polegał na tym, że była antysemitką, która ratowała Żydów. I to wybrzmiało w tym przedstawieniu. Zagłada Żydów zderzyła się z jej poglądami. Wybrała, choć nie było łatwo. Mimo niecięci do Żydów autorka „Pożogi” pomagała im trakcie Holocaustu. Była współzałożycielką Rady Pomocy Żydom, a w konspiracji przybrała pseudonim Weronika… Jak przyznała po przedstawieniu jej wnuczka: „Dla babci zawsze najpierw byli ludzie, potem narody”.
Drugi dysonans w życiu autorki „Krzyżowców” polegał na tym, że wierzyła w Boga w koszmarze wojennym. Ufała w jego dobro i bezkresną miłość. Jak więc wytłumaczyć, że ten Miłosierny pozwolił na obozy koncentracyjne? Jak mógł zabrać jej pierworodnego syna, a także pierwszego męża? Gdzie podziało się to jego dobro?
Wnuczka Zofii Kossak powiedziała po przedstawieniu, że jej babcia zawsze znała odpowiedzi na wszystkie pytania. Ot, padało trudne pytanie, a ona od razu odpowiadała. W monodramie reżyserowanym przez Bogusława Słupczyńskiego widzimy Zofię Kossak wahającą się, wątpiącą, przerażoną, aż wreszcie szalejącą podczas desperackiego poszukiwania odpowiedzi. 
Widzowie stali się świadkami monodramu w formie rozmowy z Bogiem, nietypowej modlitwy nieraz przeradzającej się w gonitwę.
W tym wielkim rozgoryczeniu, pod ciężarem największych paradoksów sceniczna Kossak pęka, a wtedy z powierzchownie poukładanej, schludnej i stonowanej kobiety wychodzi gniewna pasja, a zaraz po niej ekshibicjonizm pojawiający się w wyniku utraty kontroli nad sobą. Zofia Kossak w monodramie „Usta Weroniki” przypomina Konrada z mickiewiczowskiej „Wielkiej Improwizacji” z tym wyjątkiem, że ona doprowadzona do ostateczności, po wykrzyczeniu całego bólu nie bluźni tylko nagle zapada się w głębokie milczenie. Czy pozostanie osobą wierzącą?
Debiutująca w monodramie Joanna Gruszka stworzyła postać szokującą, a zarazem wzruszającą. Mocną. Postać stworzoną z oddaniem, nie na skróty, z mozołem i samodyscypliną. Pod skrzydłami reżysera, który dużo wymaga, ale zarazem stwarza warunki, by mu w tej pracy zaufać. „Musiałam tu wykazać się pokorą” – Gruszka krótko podsumowała to przedstawienie tuż po premierze. 
„Usta Weroniki” to nie tylko spektakl o Zofii Kossak. To też rzecz o życiowej szarpaninie, sytuacjach rozdarcia, kiedy zdarzenia skrajnie przytłaczają, kiedy jest się poddawanym największym życiowym próbom. I po przebyciu tego wszystkiego człowiek staje się już kimś innym. 
„Usta Weroniki. Zupełnie nieznane modlitwy Zofii Kossak”, Artur Pałyga, reż. Bogusław Słupczyński, premiera: 25 listopada, Teatr im. Adama Mickiewicza w Cieszynie.
26 / 11 / 2018
Małgorzata Bryl-Sikorska
Sprawdź w dziale "Z afisza", kiedy będzie grane to przedstawienie.

Czytaj też:

Co o tym sądzisz