Nieszczęśliwa miłość niejedno ma imię

Już 26 stycznia o godz. 17.30 Scena Czeska zaprezentuje premierowo inscenizację sztuki Gabrieli Preissovej „Gazdina roba” w reżyserii dyrektora Teatru Cieszyńskiego, Petra Kracika. Prezentujemy wywiad z reżyserem o najnowszym spektaklu.

Przedstawienie „Gazdina roba” ma dużą, ponad dwudziestoosobową obsadę (m.in. wystąpi cały zespół aktorski Sceny Czeskiej), ponadto został zaangażowany kompozytor i scenograf z zewnątrz oraz zespół muzyczny. Pana pierwsze przedstawienie w Teatrze Cieszyńskim cechuje duży rozmach. Czy to sposób przywitania się z publicznością tego teatru, a może będzie się Pan specjalizować w rozbudowanych widowiskach?

Nie, zdecydowanie nie będzie to moja specjalizacja. Robię bowiem zarówno duże, jak i małe przedstawienia. Za pomocą pierwszego przedstawienia chciałem poznać się ze wszystkimi aktorami. Zależało mi, by przeżyli razem ze mną mój tutejszy debiut reżyserski. Chciałem mieć z nimi jak najbliższy i osobisty kontakt. Oczywiście, wszystkich znałem wcześniej, ale teraz poznałem też ich model pracy i możliwości sceniczne. Dlatego też w przypadku spektaklu „Gazdina roba” zdecydowałem się na skomplikowane alternacje, by wszyscy aktorzy mogli zagrać [M.in. w głównych rolach wystąpią: Markéta Słowiková lub Petra Sklářová oraz Robert Urban lub Petr Sutorý – przyp. red.]. Ta zasada, którą tu zastosowałem, jest mi bliska, ponieważ lubię zespołowe aktorstwo. W ten sposób zespół poznaje się, tworząc jedną teatralną myśl. Nie chciałem wybrać grupy aktorów, twierdziłem bowiem, że dla debiutującego reżysera w teatrze takie posunięcie mogłoby być niebezpieczne. 
Wybrałem sztukę, która będzie naszym aktorom bliska – pod względem tematyki oraz pracy aktorskiej. Nie znaczy to oczywiście, że sztuka Gabrieli Preissovej jest lekka. Chcę przez to powiedzieć, że sztuka nie jest wyrafinowana i nie ma w niej wielkich stylizacji. Za pomocą tego dramatu chciałem odkryć, jak aktorzy pracują z emocjami. Jest to podstawa wzajemnego poznania się. 

Jakie więc są Pana wrażenia na finiszu prób? Odkrył Pan potencjały i problemy w zespole aktorskim Sceny Czeskiej?

Oczywiście, udało mi się ich bliżej poznać. Zauważyłem też pewne problemy. Wszyscy dostali równą szansę indywidualnej pracy, odkrycia wewnętrznej odwagi, rozwinięcia artystycznych skrzydeł, a nie bycia tylko lalką w rękach inscenizatora. Szukam konceptu na to, by poprawić rzemiosło aktorskie Sceny Czeskiej, a także na to, by aktorzy stali się bardziej pewni siebie, uwierzyli w swoje możliwości. Zależało mi więc, by podczas prób dostali więcej wolności.
Za pomocą pierwszego przedstawienia chciałem poznać się ze wszystkimi aktorami. Zależało mi, by przeżyli razem ze mną mój tutejszy debiut reżyserski. (...) Nie chciałem wybrać grupy aktorów, twierdziłem bowiem, że dla debiutującego reżysera w teatrze takie posunięcie mogłoby być niebezpieczne.

Początkowo w repertuarze Sceny Czeskiej bieżącego sezonu figurował „Dům na nebesích” w reżyserii kierownika artystycznego tej Sceny, Miloslava Čížka. Jednak postanowił Pan zastąpić to przedstawienie sztuką „Gazdina roba”.

Pierwszy powód tej zamiany jest związany z tym, o czym już mówiłem – potrzeba stworzenia spektaklu wieloobsadowego. Po drugie, myślę, że proponowana obsada przedstawienia „Dům na nebesích” była błędna, przesunięta generacyjnie, a więc taka inscenizacja byłaby kompletnie zbyteczna. A po trzecie, chciałem tu stworzyć rzecz, która będzie popularna i na co widzowie chętnie przyjdą. „Gazdina roba” to prosta historia opowiadająca o wiejskim środowisku (akcja rozgrywa się na morawskiej wsi), a mimo tego, że powstała ponad sto lat temu nadal pozostała nowoczesną i aktualną sztuką ze zrozumiałym przesłanianiem.

O czym chce Pan opowiedzieć współczesnej publiczności za pomocą sztuki „Gazdina roba”?

O różnych rodzajach nieszczęśliwej miłości… Główna bohaterka, Ewa prezentuje wizję idealnej miłości. Podobnie główny bohater Mánek ma swoje marzenia dotyczące tego uczucia. Jednak tych wizji nie uda się zrealizować. Ich uczucia zostaną rozbite jak statek, który roztrzaskuje się na morzu w trakcie nawałnicy. To nie jest wyłącznie przedstawienie o nieszczęśliwej kobiecie. Mánek bardzo kocha Ewę, podobnie Samko, ale obydwoje nie potrafią dać jej wolności w miłości. Czytałem opracowania, w których Ewa pojawiała się jako postać negatywna, gdyż ustawiła poprzeczkę idealnej miłości tak wysoko, że nie da się jej zrealizować. A ja myślę, że jej wymagania były naturalne, podobne do tych, które ma każda kobieta. 
Nowatorstwo tej sztuki ponad sto lat temu polegało na tym, że autorka odważyła się przedstawić perspektywę kobiety, opowiedzieć o jej potrzebach i uczuciach. W tym sensie była to jedna z pierwszych sztuk poruszających wątek emancypacji. Dziś jest to dla nas sprawa oczywista. Dlatego w tej inscenizacji chciałem opowiedzieć o wierności i o tym, czy jesteśmy w stanie tak kochać, by zawsze dotrzymać danego słowa. Interesowało mnie zarazem, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna wolność człowieka w związku. 
W dramacie Gabrieli Preissovej pojawia się też wątek konfliktu katolicko-protestanckiego, ale w moim przedstawieniu w ten sposób rozłożyłem akcenty, że ten temat jest drugorzędny. Zaś pierwszoplanowy jest tutaj konflikt ludzi, którzy różnie definiują miłość. Skupiłem się na przedstawieniu społeczności, która nie potrafi i nie chce dać wolności człowiekowi. Samko jest postacią głęboko wierzącą, ale brnie w takie sytuacje, które stają się destrukcyjne dla uczucia do Ewy. Z kolei Mánek, choć kocha główną bohaterkę, gdy dowiaduje się, że ich związek nie ma podstaw ekonomicznych, wybiera pieniądze. W opowiadaniu Preissovej o tym samym tytule, które poprzedziło sztukę, bohaterowie rozchodzą się, natomiast zakończenie dramatu jest bardziej dramatyczne. 
"Gazdina roba" Sceny Czeskiej, zdjęcia z próby.

Integralną częścią tej inscenizacji będzie muzyka. Jak powstawała warstwa muzyczna przedstawienia?

Wskazówki dotyczące muzyki są już w didaskaliach dramatu. Autorka jedynie zasugerowała, jaki typ muzyki ma korespondować z poszczególnymi scenami, ale nie podała bezpośrednich tytułów. Na przykład podała instrukcję, że tu a tu ma pojawić się pieśń śpiewana przy sianokosach, ale nie jest skonkretyzowane która. Gdzie indziej czytamy, że należy zagrać czardasza, jednak również brakuje tytułu. W związku z tym razem z kompozytorem Daliborem Štruncem stanęliśmy przed wyzwaniem wybrania pieśni najbliższych zamysłowi autorki. Z kolei zespół Cimbal classic zagrał te utwory i odtworzone nagranie popłynie w trakcie przedstawienia. Natomiast całości będzie towarzyszyć śpiew na żywo w wykonaniu aktorów Sceny Czeskiej.
Przy okazji chciałem podkreślić, że narzecze, jakim posługują się postaci, jest mocno stylizowane. Gdyby Gabrielia Preissova studiowała dialektologię, zapewne dostałaby jedynkę. Należy jednak pamiętać, że dwudziestosiedmioletnia autorka pisząc tę sztukę, na Morawach mieszkała dość krótko, bowiem sprowadziła się tam z Czech.
W latach 60. i 70. ubiegłego stulecia miała miejsce „defolkloryzacja” sztuki czeskiej, a mi z kolei zależało w tym projekcie teatralnym, by folklor przywrócić. Dla przykładu niedawna inscenizacja spektaklu „Gazdina roba” Teatru Śląskiego z Opawy pozostawiła mnie chłodnym, bo zrezygnowała z akcentowania folkloru i nie odtworzyła kolorytu morawskiej wsi. Natomiast ja starałem się pozostać wiernym autorce i zrobić to przedstawienie w możliwie taki sposób, jak ona sobie to wyobrażała. Według Preissovej muzyka ma odegrać dużą rolę w tym przedstawieniu, ma być jakby kolejnym bohaterem. Postanowiłem za tym podążyć.
W tej inscenizacji chciałem opowiedzieć o wierności i o tym, czy jesteśmy w stanie tak kochać, by zawsze dotrzymać danego słowa. Interesowało mnie zarazem, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna wolność człowieka w związku. 

Powstało więc muzyczne przedstawienie. 

Tak i uważam, że to właśnie spodoba się publiczności, a tutejsi aktorzy dobrze odnajdą się w takim repertuarze. Jednocześnie w przyszłości dołożę starań, by w repertuarze Teatru Cieszyńskiego było więcej spektakli muzycznych. Oczywiście nie stworzymy w Czeskim Cieszynie sceny musicalowej, ale położę akcent na te propozycje, w których aktorzy mogą śpiewać i tańczyć.

Na koniec proszę jeszcze opowiedzieć o rozwiązaniach scenograficznych oraz projekcie kostiumów.

Scenografia będzie oszczędna i symboliczna ograniczona do czterech stołów. Z kolei w centralnej części sceny stanie konstrukcja, która będzie zmieniać się w krzyż. Kostiumy raczej w swojej stylistyce nawiążą do minionej epoki, ale nie będą całkowicie realistyczne. Ze scenografem Jaroslavem Milfajtem znamy się jeszcze z czasów studiów i jest to nasz kolejny wspólny projekt teatralny. Przy okazji mogę już zdradzić, że planujemy następne przedstawienie. Chcemy zrealizować w Teatrze Cieszyńskim operę „Sprzedana narzeczona”. Premiera będzie miała miejsce w kolejnym sezonie artystycznym, 23 listopada 2019 roku.
"Gazdina roba" Sceny Czeskiej, zdjęcia z próby.
17 / 01 / 2019
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz