Szybki kurs łajdactwa

Najnowsze przedstawienie Sceny Czeskiej Teatru Cieszyńskiego „Deník ničemy” („Dziennik łajdaka”) w reżyserii Janusza Klimszy to inscenizacja, w której znajdziemy sporo doskonałych scen komediowych i dojrzałe, świadome aktorstwo. Nie oznacza to jednak, że najnowszą premierę można określić mianem stuprocentowego sukcesu artystycznego. 

Scena Czeska w minioną sobotę, 23 marca wystawiła premierowo adaptację dziewiętnastowiecznego dramatu Aleksandra Ostrowskiego „I chytrák se spálí” – w polskich tłumaczeniach dramat występuje pod tytułami „Koń ma cztery nogi, a też się potknie” czy „Pamiętnik szubrawca”. Reżyser inscenizacji Janusz Klimsza wziął na warsztat adaptację tej sztuki w wykonaniu praskiego reżysera Ivana Rajmonta pod tytułem „Deník ničemy” z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Adaptacja Rajmonta nie ingerowała znacząco w zapisy sztuki Ostrowskiego, pozostawiając komplet postaci i zapis fabularny, w którym były dziennikarz za pomocą szeregu bezwzględnych intryg postanawia z sukcesem dostać się do estabilshmentu. Natomiast adaptacja uwspółcześniła język, jakim posługują się bohaterowie. Tekst ten teraz trafił na Scenę Czeską Teatru Cieszyńskiego.  
W „Deníku ničemy” znajdziemy grono charakterystycznych, komediowych postaci, które zapadają w pamięć. Aktorzy, odpowiednio poinstruowani przez reżysera Janusza Klimszę, stworzyli karykatury ludzi i zachowań. W związku z tym ruch sceniczny, gesty, mimika i sposób podawania tekstu są specyficznie wyostrzone i komediowo wyolbrzymione. W tym kontekście na szczególne brawa zasługują Jolana Ferencová jako podstarzała seksbomba Mamajevová i Zdeněk Hrabal w roli godnego pożałowania staruszka Gorodulina (w tym przypadku dodatkowe brawa dla kostiumografki i krawcowych za świetne detale w kostiumach tych bohaterów, które pomogły aktorom tak dobrze wejść w role). Za potencjał komediowy warto też wyróżnić grających cwaniaków i gryzipiórków Ondřeja Frydrycha i Petra Sutorego (co ciekawe, ostatnio wcielającego się z równym sukcesem w rolę tragiczną w „Gazdinie robie” Sceny Czeskiej), a także Tomasza Władysława Przybylę jako osobliwego służącego.
„Deník ničemy”, Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego.
Osobny temat to rola pierwszoplanowa Zdenka Klusáka, który zagrał Jegora Glumova. O współpracy z tym aktorem reżyser Janusz Klimsza przed premierą mówił następująco: – U Zdenka Klusáka widać, że ma za sobą doświadczenia pracy w teatrze alternatywnym [Divadlo Husa na provázku – przyp. red.]. W związku z tym ma łatwość komentowania tej roli i podejście brechtowskie do swojego rzemiosła, co nas zbliża. Z racji tego, że Zdenek nie pierwszy raz spotyka się z taką pracą nad rolą, nasza praca jest szybsza, jeśli chodzi o docieranie do sedna. Ja jedynie mogę tu dodać, że z przyjemnością śledziłam, jakie efekty dało na scenie to porozumienie reżysera i aktora. Brawa również za dobór obsady, bo uważam, że nie ma w zespole Sceny Czeskiej aktora, który lepiej pasowałby do tej roli. 
Nie dość, że sam dramat Aleksandra Ostrowskiego pełen jest kąśliwej satyry tak w języku, jak i w warstwie fabularnej, to dodatkowo twórcy najnowszego spektaklu Sceny Czeskiej zawarli groteskowe pierwiastki w płaszczyznach scenografii (Michal Syrový) i kostiumu (Marcela Lysáčková). Bez zdradzania szczegółów warto tu jedynie napomknąć, że akcja spektaklu rozgrywa się w bliżej niedookreślonej przestrzeni, a jedynie kostiumy i nieliczne detale scenograficzne zdają się wskazywać, iż czas akcji to przełom lat 80. i 90. (te ortalionowe dresy, fantazyjne wzory na krawatach, toporne meble czy wszechobecny kryształ). Nie do końca jednak rozumiem, dlaczego reżyser zdecydował się umiejscowić akcję spektaklu w minionej epoce, a nie w czasach nam współczesnych, dzięki czemu przedstawienie mogłoby wybrzmieć bardziej aktualnie.
W „Deníku ničemy” znajdziemy grono charakterystycznych, komediowych postaci, które zapadają w pamięć. Aktorzy, odpowiednio poinstruowani przez reżysera Janusza Klimszę, stworzyli karykatury ludzi i zachowań. 
Jak już wspomniałam, aktorzy Sceny Czeskiej słusznie nadali swoim postaciom wyostrzony komediowy rys, sporadycznie popadając w błazenadę, na którą rzecz jasna jest miejsce w pełnym absurdów dramacie Ostrowskiego. Mimo wszystko spektakl Janusza Klimszy zgubił komediowy rytm. Być może w zamyśle reżysera to przedstawienie nigdy nie miało mieć takiego rytmu. Być może akcja raz miała zwalniać, by po chwili znów wybuchać kalejdoskopem szybkich scen. Mimo wszystko osobiście wolałabym, by wartki tok scenicznych zdarzeń nie był przerywany dłuższymi, statycznymi scenami, w których dominował dialog. Wyczuwając nastroje widowni podczas premiery, miałam wrażenie, że nie byłam w tym odosobniona. Moim zdaniem byłoby lepiej, gdyby wszystkie sceny były możliwie jak najkrótsze, dynamicznie następowały jedna po drugiej, bawiły publiczność do rozpuku, a dopiero w finale nastąpiło zrozumiałe spowolnienie. Wówczas postaci zostałyby zatrzymane w jednym miejscu i doszłoby do ich skonfrontowania ze sobą, a także z widownią w myśl Mikołaja Gogola: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!”.
„Deník ničemy”, Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego.
„Deník ničemy” w reżyserii Janusza Klimszy to spektakl zbudowany z wielu bardzo dobrych scen komediowych głównie za sprawą dobrej gry aktorskiej, w tym w szczególności protagonisty. Tematyka krętactwa, populizmu, społecznego zepsucia i bezwzględności w robieniu kariery rzecz jasna nie zdezaktualizowała się ani trochę od czasów, w których tworzył Aleksander Ostrowski. Każda okazja jest dobra do potępiania takich zachowań, a teatr jest miejscem idealnym do tego typu dialogu. Szkoda jednak, że „Deník ničemy” został umiejscowiony w świecie zbyt abstrakcyjnym i w zbyt oddalonej czasowo epoce, by współczesny człowiek mógł zobaczyć tam karykaturę siebie samego. 
„Deník ničemy”, na podstawie „I chytrák se spálí” Aleksandra Ostrowskiego, reż. Janusz Klimsza, premiera: 23 marca 2019, Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego.
24 / 03 / 2019
Małgorzata Bryl-Sikorska
Sprawdź w dziale "Z afisza", kiedy będzie grane to przedstawienie.

Czytaj też:

Co o tym sądzisz