Zapłaczmy ze śmiechu jeszcze raz… 

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego wystawiła premierowo drugą część zabawnych przygód wiodącego podwójne życie londyńskiego taksówkarza Johna Smitha. Premiera farsy „Mayday 2” w reżyserii Karola Suszki, która miała miejsce 21 maja, ściągnęła tłumy widzów żądnych dobrej zabawy, a Teatr Cieszyński znów zatrząsł się ze śmiechu.

Brytyjski komediopisarz Ray Cooney określany jest jako mistrz farsy. Wieloletnia praktyka aktora komediowego, znakomita znajomość teatralnych mechanizmów i reakcji widowni przyczyniły się do wielkiego sukcesu tego pisarza. Sztuki Cooney’a grane są z powodzeniem na całym świecie, a farsa „Mayday” od lat jest jedną z najpopularniejszych dramatów także w polskich teatrach. Trudno dziwić się sławie tej farsy, gdyż od samego początku wywołuje salwy śmiechu widowni dzięki nieposkromionej wyobraźni autora stwarzającego coraz bardziej fantastyczne i coraz zabawniejsze sytuacje.
Wartkie dialogi, talent do tworzenia przerysowanych postaci, umiejętne stopniowanie humoru i językowa pikanteria – wszystko to razem sprawia, że fars Cooney’a nie można nazwać płytkimi gatunkowymi dziełkami, a pełnokrwistymi komediami, które są w stanie rozśmieszyć nawet najbardziej wymagających widzów. Ani Ray Cooney, ani Karol Suszka nie ukrywają, że chodzi im przede wszystkim o wywołanie radości odbiorców. I właśnie w przypadku obu części „Mayday” to skala śmiechu na widowni jest najlepszym miernikiem tego, czy spektakl udał się lub nie. 
„Mayday 2” Sceny Polskiej.
Karol Suszka bardzo dosłownie potraktował fakt, że „Mayday 2” jest kontynuacją spektaklu „Mayday” wystawionego na Scenie Polskiej w poprzednim sezonie. Razem ze scenografem Aleksandrem Owerczukiem odtworzyli scenografię z pierwszej części, zaś na scenie poniekąd zagrali ci sami aktorzy. Słuszne to posunięcie, a także ułatwiające na przyszłość repryzy obu części tej farsy. Nie zmienia to jednak faktu, że mam zastrzeżenie do oprawy scenograficznej. O ile bowiem w pierwszej części mieliśmy „smaczek” i coś oryginalnego w postaci frontu taksówki ustawionej w centralnej części sceny, o tyle w scenografii „Mayday 2” nie ma żadnych interesujących elementów. Scenografia jest nijaka, a wręcz stwarza wrażenie niedbałej i stworzonej naprędce (a wiem, że duet Suszka-Owerczuk stać na plastyczną oryginalność i dbałość o najmniejszy detal na scenie, dowiedli tego w poprzednich sezonach choćby w takich spektaklach, jak „Mayday” Sceny Polskiej i Sceny Czeskiej czy „Moralność pani Dulskiej” Sceny Czeskiej). Uważam, że żaden gatunek dramatyczny wystawiany na scenie teatralnej nie powinien być pozbawiony interesującej i z dbałością przygotowanej scenografii. 
Wartkie dialogi, talent do tworzenia przerysowanych postaci, umiejętne stopniowanie humoru i językowa pikanteria – wszystko to razem sprawia, że fars Cooney’a nie można nazwać płytkimi gatunkowymi dziełkami.
W „Mayday 2” zagrała „stara gwardia” Sceny Polskiej, doświadczeni i zaprawieni w komediowych zmaganiach aktorzy, którym towarzyszyła dwójka młodych aktorów debiutujących na Scenie Polskiej. By zacząć od wymienionych na początku, warto podkreślić, że Joanna Litwin, Tomasz Kłaptocz i Grzegorz Widera zagrali równie dobrze, jak w pierwszej części „Mayday” – znać u nich obycie się z tymi bohaterami i komediowe rozkręcenie (w premierę „Mayday 2” wskoczyli, jednocześnie cały czas grając w repryzach „Mayday”). Rzetelną pracę nad rolą wykonała także Małgorzata Pikus, która dopiero przy „Mayday 2” otrzymała rozbudowaną rolę, gdyż w pierwszej części tylko na chwilę pojawiła się na scenie jako Reporterka. Do gry wspomnianej czwórki aktorów nie mam żadnych zastrzeżeń, stworzyli przekonujące postaci, a najlepszym dowodem na to był gromki śmiech widzów. Nie potrafię z kolei zrozumieć obsadowego pomysłu, by w premierze „Mayday 2” rolę Taty zagrał Rafał Walentowicz, a nie Karol Suszka. Pod względem wieku Walentowicz zupełnie nie pasuje do tej roli, a na scenie mógłby być co najwyżej starszym bratem Grzegorza Widery, a nie jego ojcem… W związku z tym premierowe wykonanie Taty jest moim zdaniem klapą, ale nie z winy aktora. 
„Mayday 2” Sceny Polskiej.
Wracając do debiutantów Sceny Polskiej, czyli Klaudii Gryboś i Pawła Bernadowskiego, wcielających się w nastoletnie dzieci, warto podkreślić ich żywiołową oraz pełną oddania grę. Zdaniem reżysera Karola Suszki nowicjusze wykonali bardzo dużą i uczciwą pracę podczas prób, by dorównać starszym kolegom z zespołu. Po obejrzeniu premiery rzeczywiście mogę zgodzić się z reżyserem. Spektakl „Mayday 2” jest bowiem równy pod względem aktorskim, utrzymuje komediowy rytm, a cały zespół świetnie ze sobą współpracuje na scenie. Tak więc reasumując, poza małymi, powyżej wspomnianymi potknięciami najnowsza farsa Sceny Polskiej godna jest polecenia, ale myślę, że teraz zatroszczą się o to sami widzowie, przekazując między sobą informację, że w Teatrze Cieszyńskim jest komedia, która naprawdę bawi do łez. 
„Mayday 2”, Ray Cooney, reż. Karol Suszka, premiera: 21 maja 2019, Scena Polska Teatru Cieszyńskiego. 
22 / 05 / 2019
Małgorzata Bryl-Sikorska
Sprawdź w dziale "Z afisza", kiedy będzie grane to przedstawienie.

Czytaj też:

Co o tym sądzisz