Wiosna 69' i kłótnia o teatr nad Olzą

Wiosną 1969 roku przez łamy gazety „Głos Ludu” na Zaolziu przetoczyła się (nie pierwszy raz) zażarta dyskusja o poziom artystyczny i przyszłość funkcjonowania Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego. Jedno jest pewne: zdania były mocno podzielone, ale wszystkim widzom zależało równie mocno na ich teatrze. 

Gdy atmosfera zrobiła się już bardzo gorąca, a „kłótnia o teatr” zatoczyła koło w całym regionie, głos w końcu zabrał Henryk Trzaskalik (1900 – 1986), zaolziański działacz społeczny i kulturalny, regionalista i wieloletni kronikarz Suchej Górnej. 
– Przez dobrze dobrany repertuar, dostosowany do intelektu większości naszych widzów, wyrobimy dobry gust i poczucie piękna w stosunku do sztuki teatralnej i tej „cięższego kalibru” – zauważył Trzaskalik i dalej zaproponował: – Dlatego dobrze by było, aby każdą premierę poprzedził w naszej prasie artykuł o wystawianej sztuce, ale podany w sposób prosty, przystępny, zrozumiały i dla tego najprostszego człowieka.
Sztuka wartościowa będzie według mego zdania tak długo pojęciem względnym, dopóki wszyscy widzowie nie nauczą się poprawnie patrzeć na dzieło sztuki. Bo dla jednych dobry dramat jest ramotą i na odwrót. Trzeba więc nauczyć widza patrzeć na teatr nie tylko jako na sensację – ale jako na świat realny, na jego zagadnienia i na jego postacie ze zróżnicowaną psychiką wyrażoną przez dobrze grających aktorów – podkreślił Henryk Trzaskalik.
Parę dni później swoją opinię w „artykule dyskusyjnym” przedstawił Kazimierz Jaworski (1940), zaolziański publicysta, prozaik, autor słuchowisk i tłumacz.
Teatr przemawia przede wszystkim poprzez swój repertuar. Repertuar jest obliczem teatru. A akceptacja repertuaru lub jego odrzucenie jest z kolei obrazem społeczeństwa – stwierdził Kazimierz Jaworski.
– W każdym większym mieście, gdzie istnieje więcej teatrów, zazwyczaj jeden jest przeznaczony dla sztuk lżejszego kalibru, często z pogranicza szmiry. U nas sprawa jest o tyle skomplikowana, że mając tylko jeden teatr zawodowy, musimy zaspokajać jego repertuarem całe nasze społeczeństwo – napisał Jaworski.
Długo czekał, obserwując dyskusję z ukrycia, ale w końcu też zabrał głos Gustaw Sajdok (1935 – 2002), wywodzący się z Zaolzia nauczyciel, poeta, aforysta i redaktor. – Otóż nasz teatr przez ostatnie lata osiągnął znaczny poziom zawodowy, tymczasem na widowni nie tak wiele się zmieniło – skonstatował Sajdok.
Inna sprawa jest z teatrem. Teatr to nie cyrk, to nie tuziny trupów z „kowbojki”, ale sprawa dotycząca nas, ludzi, naszych przeżyć, naszych doświadczeń życiowych, naszego sumienia, chcemy tam na scenie zobaczyć coś z siebie, ze swych znajomych, z tych, co już dawno nie żyją i z tych, którzy się dopiero narodzą. Dlatego teatr będzie zawsze wielkim przeżyciem – napisał Gustaw Sajdok. 
W dyskusji wziął też udział Tadeusz Chrząszcz, ówcześnie przewodniczący Rady Redakcyjnej miesięcznika „Zwrot” i sekretarz Zarządu Głównego Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego na Zaolziu. – Mało jest środowisk w kraju, których widzowie mogą z taką szczerością mówić o swoim teatrze: „NASZ” – podkreślił Chrząszcz. 
– Tak pojęte zagadnienie podnosi wymagania i wobec teatru, i wobec widza; i postuluje wyjście sobie naprzeciw na pół drogi. Widz powinien chcieć umieć zrozumieć, aktor potrafić przekazać – zakończył redaktor.

13 / 03 / 2017
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz