mówmy sobie dobre rzeczy

Już w najbliższą sobotę 7 września Scena Czeska wystawi premierowo spektakl „Láska mezi nebem a zemí” Pam Valentine, który reżyseruje Jiří Seydler. - Na pewno nie zależy nam wyłącznie na wywołaniu śmiechu odbiorców, bowiem sztuka Valentine, jak sądzę, ma także głębsze przesłanie proste, ale zarazem ważne: starajmy się być dla innych dobrzy i mówmy im piękne rzeczy - przyznaje reżyser. 

Wierzy Pan w duchy? 

Nie, w duchy nie wierzę, ale wierzę w ducha teatru, czyli w teatr na najwyższym poziomie i miłość ludzi teatru do swojej pracy. Wierzę w teatr jako skomplikowany organizm, który próbuje skomunikować się z odbiorcami. I jeśli cokolwiek metafizycznego ma miejsce w teatrze, to właśnie jest to w tej nici porozumienia między aktorem a widzem, a zatem duch komunikacji między twórcą a odbiorcą. 

Do Teatru Cieszyńskiego wraca Pan po roku przerwy. W ubiegłym sezonie oglądaliśmy na Scenie Czeskiej dreszczowiec „Osiem kobiet”. Zdradźmy, że w najnowszym spektaklu „Laska...” pojawią się duchy, a zatem czy i tym razem widzów przeszyje dreszczyk strachu? 

Obecna inscenizacja będzie zupełnie inna, bo nie pracuję tu z narzędziami, jakimi buduje się horror. „Laska...” to komedia z pozytywnym przesłaniem, która opowiada o zupełnie czymś innym niż „Osiem kobiet”. 

O czym zatem chciałby Pan opowiedzieć za pomocą tego przedstawienia? 

Na pewno nie zależy nam wyłącznie na wywołaniu śmiechu odbiorców, bowiem sztuka Valentine, jak sądzę, ma także głębsze przesłanie proste, ale zarazem ważne: starajmy się być dla innych dobrzy i mówmy im piękne rzeczy. Strach czy wstyd blokują w nas chęć mówienia dobrych rzeczy, niepotrzebnie zatajamy szlachetne uczucia, myśli i nie przekazujemy ich drugiemu człowiekowi. W spektaklu przekonujemy, by nie bać się kontaktu i szczerej rozmowy. 
„Láska mezi nebem a zemí” Sceny Czeskiej.

Pam Valentine choć pisze komedie teatralne, jest znana przede wszystkim jako autorka sitcomów. Czy ten fakt miał wpływ na Pana pracę? 

Na pewno tak, bo sposób, w jaki napisana jest ta sztuka wpływa na całe przedstawienie i sposób pracy nad nim. Sztuka Valentine jest napisana żywym i dynamicznym językiem, więc spektakl głównie opiera się na słowie. Dialogi płyną niezwykle szybko, nie ma w nich długich opisów, co sprawia, że fabuła jest dynamiczna. Niemniej nie aspirujemy do naśladowania telewizyjnego sitcomu, bo teatr rządzi się zupełnie innymi prawidłami niż telewizja. 

Nie będziemy zdradzać szczegółów teatralnej historii przed premierą, ale chyba możemy powiedzieć, że na scenie pojawią się duchy. Jak tak metafizyczną kwestię pokazać na scenie teatralnej, by nie popaść w niezamierzoną infantylność? 

Nad duchami w teatrze pracuję tak, że w ogóle nad tym nie pracuję (śmiech). To oznacza, że duchy zachowują się dokładnie tak samo jak żywi. Ponadto zdecydowałem się nie charakteryzować aktorów, nie malujemy ich twarzy na biały kolor, nie ubieramy ich w zwiewne szaty i tak dalej. Duchy nie biegają po scenie, strasząc widzów, nie używamy też szczególnego oświetlenia. Po prostu pracujemy z tekstem i z tego wszystko wynika. Staramy się wiernie odtworzyć wskazówki autorki sztuki. Duchy poznajemy po prostu po tym, że żywi ludzie na nich nie reagują, po prostu ich nie widzą. To wystarczy… 

Jak aktorzy Sceny Czeskiej odnaleźli się w tym repertuarze? 

Aktorzy bardzo dobrze czują się na scenie, bo autorka sztuki zadbała o klarownie zarysowane sytuacje i dynamiczność dialogów. Rzetelność i precyzja tego tekstu sprawiają, że aktorzy chętnie wchodzę w tę pracę. Tym bardziej, że tutejsi artyści są bardzo otwarci i pomysłowo pracują nad rolami. Oczywiście, potrzebują wskazówek reżyserskich, ale również wychodzą z własnymi inicjatywami, co bardzo doceniam. 

Horror, komedia z głębszym przesłaniem. Co jeszcze chciałby Pan zrealizować w Teatrze Cieszyńskim? 

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ, to co chciałbym zrobić, bardzo szybko się zmienia. Już dawno nauczyłem się niczego nie zakładać na sto procent, jeśli chodzi o przyszłość. Nawet nie wiem, czy przyjdzie mi tu jeszcze pracować, choć oczywiście gdyby do tego doszło, bardzo bym się cieszył. Chętnie wracam do miejsc, w których dobrze się czuję. 
05 / 09 / 2019
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz