Diabłem może być każdy z nas

Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego 21 września o godz. 17.30 wystawi premierowo spektakl „Mefisto” na podstawie powieści o tym samym tytule autorstwa Klausa Manna. Reżyserii spektaklu podjął się dyrektor Teatru Cieszyńskiego, Petr Kracik, który podkreśla, że powieść, napisana w 1936 roku w konkretnej rzeczywistości społeczno-politycznej, nie zestarzała się i wciąż podejmuje aktualne wątki.

Scena Czeska wystawia spektakl „Mefisto” w Pańskiej reżyserii. Za adaptację powieści Klausa Manna odpowiada Pan wspólnie z Ladislavem Stýblo. Autor książki zdaje się stawiać tezę, że nie musimy szukać diabła, bowiem tkwi on w nas. Czy Pański spektakl także będzie podążać w kierunku tej tezy?

Powieść „Mefisto” Manna opisuje historię utalentowanego aktora Hendrika Höfgena z lat 1926 - 1936, który za cenę podpisania paktu z diabłem wspina się po szczeblach kariery zawodowej. Höfgen staje się tytułowym Mefistem, znanym z najważniejszej roli w jego życiu, czyli Mefistofelesa w „Fauście”. Bohater zostaje ulubieńcem premiera Trzeciej Rzeszy Hermanna Göringa i z jego pomocą przeobraża się z prowincjonalnego aktora w rozpoznawalnego artystę. „Mefisto” przede wszystkim opowiada o upadku moralnym człowieka. Dla Höfgena najważniejszy staje się triumf, nawet za cenę utraty przyzwoitości. Aktor staje się marionetką w rękach faszystów. 
Myślę, że współcześnie jest dobry czas na nawiązywanie do „Fausta”. Często wystarczy jeden podpis, słowo lub uścisk ręki, by wejść na złowieszczą drogę, z której nie sposób już zejść. Ja w moim przedstawieniu nie szukam diabła, a bardziej interesuje mnie droga człowieka, którą zmierza w kierunku zła. Interesuje mnie rodzaj fascynacji bohatera tymi złymi mocami. Osobiście w piekło nie wierzę i sądzę, że sami sobie to piekło robimy tu na ziemi. Z kolei nosicielem tej diabelskiej propozycji może być każdy – ktoś, kto na pierwszy rzut oka wygląda bardzo wiarygodnie. W tym sensie jest mi blisko do tezy Manna. 

„Mefisto” jest trzecim spektaklem, który przenosi Pan na scenę Teatru Cieszyńskiego po „Gazdina roba” i „Kočka na rozpálené plechové střeše”. Zdaje się, że „Mefisto” miał premierę w 2010 roku? 

Tak, było to w Teatrze pod Palmovkou w Pradze, ale wówczas nie odpowiadałem za adaptację i reżyserię, tylko zlecałem ten spektakl jako producent. Następnie Teatr w Pardubicach w 2011 roku wystąpił z prośbą o możliwość wystawienia tego spektaklu, ale ze względu na to, że reżyser nie mógł wziąć udziału w tym projekcie, o reżyserię zapytali mnie. Tutaj wraz z Ladislavem Stýblo przygotowaliśmy nową adaptację i skróciliśmy czas spektaklu. Aż wreszcie w 2013 roku, znowu po pewnych modyfikacjach, wystawiliśmy premierowo „Mefista” w Miejskim Teatrze w Brnie. I teraz przenosimy do Teatru Cieszyńskiego adaptację z Brna, ale też nie jeden do jednego. Wprowadziłem zmiany, by na przykład dopasować rzecz do możliwości aktorskich. 
Myślę, że współcześnie jest dobry czas na nawiązywanie do „Fausta”. Często wystarczy jeden podpis, słowo lub uścisk ręki, by wejść na złowieszczą drogę, z której nie sposób już zejść.

Czyli nie robi Pan kopii „Mefista”?

Jedyną kopią, by tak rzec, jest „Gazdina roba”, bo z praskiej inscenizacji przenieśliśmy do Teatru Cieszyńskiego wszystko razem ze scenografią i muzyką. Natomiast w przypadku „Mefista” mamy inną scenografię, inne aranżacje i utwory muzyczne – oczywiście jednak w ogólnym zarysie to przedstawienie przypomina wcześniejsze wystawienia, bowiem wykorzystuję ten sam tekst, co w Brnie. Natomiast nad samym tekstem pracuję z aktorami już zupełnie inaczej. Chciałbym podkreślić, że o ile te trzy przedstawienia do pewnego stopnia przenosiłem do Teatru Cieszyńskiego, to już w obecnym sezonie pracuję tutaj nad spektaklami całkowicie od zera, a są to: „Prodaná nevěsta” Sceny Czeskiej (premiera: listopad 2019) i „Zbrodnie serca” Sceny Polskiej (premiera: kwiecień 2020).
"Mefisto", zdjęcia z próby kostiumowej.

Czy w przypadku „Mefista” mamy spodziewać się podobnego rozmachu muzyczno-tanecznego, jaki był w „Gazdinie robie”?

Będzie to widowisko monumentalne, z akcentem na rozmach w oświetleniu i muzyce (między innymi wybór kompozycji Richarda Wagnera), ale nie przewidzieliśmy partii wokalnych czy tanecznych. 
Na scenie pojawi się znów większość zespołu aktorskiego Sceny Czeskiej. Nie zagrają tylko ci twórcy, którzy występują w rolach pierwszoplanowych niedawnego premierowego przedstawienia „Láska mezi nebem a zemí”. Przy okazji obsady pojawiły pytania, dlaczego znów w rolach pierwszoplanowych obsadziłem te same osoby. Petr Sutorý, który u nas zagra Hendrika Höfgena, gra tu już od dłuższego czasu, ale nigdy wcześniej nie dostawał tu ról pierwszoplanowych. A ja myślę, że Sutorý ma w sobie potencjał Höfgena. Ten aktor łączy w sobie siłę z żeńską delikatnością, pewną powagę myśli z ekscentrycznością klowna. Podstawą tej roli było to, żeby pokazał nie ponurego i strasznego diabła, ale postać sympatyczną, kuszącą, wesołą. To jest swoista komiczna figura. Myślę, że Sutorý przygotowywał się do tej roli już dzięki wcieleniom w poprzednich spektaklach: Mánek w „Gazdina roba” i Gooper w „Kočka na rozpálené plechové střeše”. To jest to, o czym właśnie rozmawiam z kierownictwem literackim scen Teatru Cieszyńskiego, by repertuar planować nawet z dwuletnim wyprzedzeniem, by dać możliwość modelowania i przygotowywania aktorów na poszczególne role. 
Petr Sutorý, który u nas zagra Hendrika Höfgena, gra tu już od dłuższego czasu, ale nigdy wcześniej nie dostawał tu ról pierwszoplanowych. A ja myślę, że Sutorý ma w sobie potencjał Höfgena. Ten aktor łączy w sobie siłę z żeńską delikatnością, pewną powagę myśli z ekscentrycznością klowna.

Powieść Manna powstała w 1936 roku i była reakcją na określone wydarzenia polityczne i społeczne. O czym chciałby Pan opowiedzieć współczesnemu widzowi za pomocą „Mefista”?

W tej krytyce konkretnych zjawisk społecznych zaciekawiła mnie jedna rzecz, a mianowicie to, że autor przewidział tę katastrofę, którą my już znamy z kart historii. „Mefisto” to wciąż aktualna powieść. Rzecz dzieje się w prowincjonalnym teatrze, czyli w rodzaju miejsca, który my tak dobrze znamy. Większość opisanych przez Manna zjawisk czy mechanizmów w takim teatrze ma miejsce do dzisiaj – ambicje aktorskie, zazdrość, determinacja w robieniu kariery. Aktualna w „Mefiście” jest teza, że niezależnie od czasów zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce podpisać ten pakt z diabłem. 
Widzę tu jeszcze jedną kwestię, która wciąż jest aktualna. Mann opisał w swojej książce faktyczne postaci ówczesnej niemieckiej rzeczywistości, ale włożył je w uniwersalną tematykę. Inspiracją dla głównego bohatera powieści „Mefisto” był dla autora prawdziwy aktor, czyli Gustaf Gründgens, któremu zarzucał służenie reżimowi hitlerowskiemu. Gründgens po zdobyciu Berlina przez Armię Czerwoną w 1945 roku trafił do radzieckiego obozu jenieckiego na dziewięć miesięcy. Ówczesne środowisko artystyczne w Niemczech angażowało się bowiem w jego uwolnienie. Gründgens po II wojnie światowej znowu robił karierę teatralną, był aktorem i dyrektorem najważniejszych niemieckich scen. Z kolei próba wydania powieści Manna w Niemczech zaraz po wojnie się nie powiodła – żaden z wydawców nie chciał współpracować. Powieść ukazała się w Niemczech najpierw w NRD dopiero w 1956 roku, znacznie później kilkakrotnie w RFN. 
Jeszcze za czasów Gründgensa, studiowałem, zaczynałem robić teatr i widziałem, ilu moich ówczesnych kolegów ze szkoły sympatyzuje lub współpracuje z władzą komunistyczną. Dziś ci ludzie obsadzają stanowiska dyrektorskie szeregu teatrów. Do dzisiaj bowiem w Republice Czeskiej nie wskazano, kto i jak współpracował w władzą komunistyczną, stąd stwarza to patologiczne sytuacje, że ci ludzie wciąż pojawiają się na różnych wpływowych stanowiskach. To mnie nieprawdopodobnie denerwuje.
I wreszcie jest trzeci temat mojego spektaklu, który poniekąd wynika z dwóch powyższych, a mianowicie: na ile artysta może angażować się w politykę, do jakiego stopnia ma w nią wstępować? Ma w ogóle do tego prawo? Jest to w porządku lub nie? Chciałbym, aby i te zagadnienia wybrzmiały za pośrednictwem naszego spektaklu.
17 / 09 / 2019
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz