Dla widzów od sześciu do stu sześciu lat

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego 5 października wystawiła premierowo klasykę literatury dziecięco-młodzieżowej, czyli „Akademię pana Kleksa” Jana Brzechwy według adaptacji Katarzyny Deszcz. „Akademia…” całkiem słusznie reklamowana jest jako spektakl familijny skierowany do wszystkich widzów, niezależnie od wieku.  

Katarzyna Deszcz adaptując „Akademię pana Kleksa” na deski Teatru Cieszyńskiego, wybrała tylko niektóre ze scen książki Jana Brzechwy. Reżyserka skupiła się na opowiedzeniu o relacjach, jakie panują między uczniami akademii a panem Kleksem. Trzonem akcji fabularnej uczyniła zaś pojawienie się w akademii sztucznego tworu, czyli lalki. „Spora część książki opowiada o rozpadzie akademii wywołanym pojawieniem się nowego elementu, a mianowicie lalki Alojzego. Kiedy Brzechwa to pisał, myślał o trochę innych zagrożeniach, jednak dla mnie ten sztuczny twór na dzień dzisiejszy to po prostu sztuczna inteligencja” – mówiła reżyserka w wywiadzie udzielonym przed premierą. 
Oprócz „Akademii pana Kleksa” w przedstawieniu pojawiły się też inne teksty Jana Brzechwy, które między innymi zostały wykorzystane w piosenkach, były to np. wiersze „Leń” lub „Zoo”. „Akademia pana Kleksa” Sceny Polskiej to bardzo dobrze zrealizowana bajka także od strony muzycznej i tu brawa dla autorki muzyki Małgorzaty Tekiel, a także zespołu aktorskiego, który poradził sobie z partiami wokalnymi. Muzyka dominuje w tym przedstawieniu i dobrze, że zadbano o poziom kompozycji oraz ich wykonanie. 
„Akademia pana Kleksa” Sceny Polskiej.
Chyba nigdy wcześniej nie widziałam w Teatrze Cieszyńskim spektaklu, który kładłby tak duży nacisk na interakcje aktorów z widzami. „Akademia pana Kleksa” w reżyserii Katarzyny Deszcz zaczepia i prowokuje publiczność. Odbiorcy są wyrywani z fotelów, zachęcani do wspólnego śpiewania, klaskania, odbijania wielkiej piłki, a nawet tańczenia. Rodzice nie wykręcą się od tych akcji, do wspólnej zabawy zaproszeni są bowiem wszyscy – i dorośli, i dzieci. Aktorzy często wchodzą na widownię, zadają pytania i zachęcają odbiorców do konstruowania odpowiedzi. Z kolei antrakt przedstawienia staje się zupełnie nieoczekiwanie momentem ciekawszych relacji między twórcami a widzami. 
„Akademia pana Kleksa” Sceny Polskiej przypomina mi trochę telewizyjne programy dla dzieci i młodzieży z lat 90. typu „Pan Tik Tak”, „Teleranek” czy „5-10-15”. To zrozumiała dla mnie strategia – dzieci lubią rytmiczną muzykę, ruch, dynamiczne zmiany akcji i kolorowe scenerie, a to dominowało zarówno we wspomnianych programach, jak i najnowszym przedstawieniu Sceny Polskiej. Inscenizatorzy słusznie założyli, że pewne upodobania wśród dziecięcej widowni nie starzeją się i nigdy nie zmieniają. Na scenie znalazła się kolorowa, nieskomplikowana scenografia autorstwa Andrzeja Sadowskiego złożona z gumowych piłek i dużych sześcianów, które przestawiane przez aktorów z miejsca na miejsce stwarzały nowe miejsca akcji. Ponadto pojawiły się multimedia, teatr cieni, a nawet akcent z animacją kukły. Katarzyna Deszcz celowo nie wykreowała na scenie odrębnego świata przedstawionego, który oddzieleni rampą widzowie mogli tylko oglądać. W jej przedstawieniu pojawiły się też sceny przypominające telewizyjne czy cyrkowe show, w które widzowie nie tylko mogą, a wręcz muszą ingerować, by niejako współtworzyć te fragmenty przedstawienia razem z aktorami. 
„Akademia pana Kleksa” Sceny Polskiej.
Bardzo spodobały mi się cztery główne role uczniów akademii w wykonaniu Marcina Kalety, dwóch nowych nabytków aktorskich Sceny Polskiej – Kamila Mularza i Łukasza Kaczmarka, a także grającego gościnnie Sebastiana Magdzińskiego. Ta swoista grupowa rola to moim zdaniem największy potencjał aktorski tego przedstawienia. Do przekonujących kreacji zaliczyłabym też pana Kleksa Grzegorza Widery, a także ptaka Mateusza, w którego z zacięciem komediowym wcieliła się Barbara Szotek-Stonawski. Uczony szpak Mateusz stał się ulubieńcem dziecięcej części widowni, a świadczyła o tym chociażby kolejka chętnych do pogłaskania jego czarnych piór.
„Akademia pana Kleksa” Sceny Polskiej jest reklamowana jako spektakl familijny „dla widzów od sześciu do stu sześciu lat” i całkiem słusznie, bowiem z pełnym przeświadczeniem mogę polecić to przedstawienie wszystkim widzom niezależnie od wieku. Najlepiej wybrać się na „Akademię...” z rodziną, dać porwać się wspólnej zabawie i przypomnieć sobie, jak sympatyczna staje się rzeczywistość, gdy przestajemy wszystko racjonalizować i odbierać całkiem serio. 
„Akademia pana Kleksa”, Jan Brzechwa, reż. Katarzyna Deszcz, premiera: 5 października 2019, Scena Polska Teatru Cieszyńskiego. 
07 / 10 / 2019
Małgorzata Bryl-Sikorska
Sprawdź w dziale "Z afisza", kiedy będzie grane to przedstawienie.

Czytaj też:

Co o tym sądzisz