Wiodącą rolę tym razem przejmie chór

Już 23 listopada na deskach Teatru Cieszyńskiego zostanie premierowo wystawiona opera „Prodaná nevěsta” Bedřicha Smetany według libretta Karela Sabiny. Spektakl reżyserowany przez dyrektora Teatru Cieszyńskiego, Petra Kracika opiera się na pracy wieloosobowego zespołu. Na scenie pojawią się dwie grupy aktorskie Teatru Cieszyńskiego: Scena Czeska i Scena Lalek „Bajka”, chór, a także orkiestra. Na kilka dni przed premierą o najnowszym spektaklu opowiada reżyser, Petr Kracik. 

Pierwszy raz inscenizuje Pan operę „Prodaná nevěsta” czy może sięga Pan do niej po raz kolejny w swojej karierze artystycznej?

Jak już mówiłem podczas naszego ostatniego wywiadu, zakończyłem okres przenoszenia na scenę Teatru Cieszyńskiego przedstawień, które robiłem w przeszłości. Te trzy wcześniejsze spektakle przeniesione na scenę w Czeskim Cieszynie były rodzajem testu, próby i zapoznania się z zespołem artystycznym oraz innymi pracownikami teatru. Aktualnie rozpoczynam tu zupełnie nowe realizacje. „Prodaná nevěsta” jest przedstawieniem, które reżyseruję po raz pierwszy, z tym że tym projektem nawiązuję do moich studenckich zainteresowań, jakieś trzydzieści lat temu. 

Z kolei nie jest to pierwszy raz, kiedy reżyseruje Pan operę.

Operę czy operetkę reżyserowałem wielokrotnie w toku mojej pracy artystycznej, bowiem lubię teatr muzyczny. Na przykład w praskim Teatrze pod Palmovkou zrobiłem przedstawienie „Diabeł i Kasia” („Čert a Káča”), trzyaktową operę komiczną Antonína Dvořaka do libretta Adolfa Weniga. Korzystałem tam, podobnie jak teraz, z rozwiązań teatru lalkowego. Innym podobieństwem tego przedstawienia do przygotowywanej teraz „Prodané nevěsty” było połączenie opery z teatrem dramatycznym.
„Prodaná nevěsta” - zdjęcia z próby.

W zapowiedzi „Prodané nevěsty” Sceny Czeskiej jest napisane, że opera Smetany była początkowo napisana jako „zpěvohra”, a także podtytuł reżyserowanego przez Pana przedstawienia brzmi: „Komická zpěvohra”. Co to oznacza? Realizuje Pan więc operę czy inny gatunek?

W języku czeskim „zpěvohra” również może oznaczać „opera” – to jest jakby drugie znaczenie słowa „zpěvohra”. Postaram się odpowiedzieć na pani pytanie, czy to, co robimy, jest operą czy nią nie jest. Kiedy „Prodaná nevěsta” miała premierę w 1866 roku, przedstawienie opierało się w dużej mierze na śpiewie, a ponadto na dramatycznej grze aktorskiej – najprościej rzecz ujmując, sceny dramatyczne przeplatały się ze scenami śpiewanymi. Mimo że Smetana myślał od początku o operze, pierwsze wykonania „Prodané nevěsty” nie miały takiego charakteru, bo przecież nawet instrumenty, jakie akompaniowały wówczas aktorom (na przykład gitara), były zupełnie inne niż w teatrze operowym. Dopiero później Smetana oparł swoje dzieło w całości na recytatywach i „Prodaná nevěsta” była grana w charakterze operowym, jaki najczęściej kojarzymy do dnia dzisiejszego.
Obecnie w Teatrze Cieszyńskim chcemy wrócić do tego początkowego charakteru „Prodané nevěsty”, gdzie były i partie wokalne, i przeważnie sceny dramatyczne. Aktorzy w naszym przedstawieniu będą zarówno mówić, jak i śpiewać. 

Z czego wynika takie rozwiązanie?

Podobnie jak w przypadku wspomnianej przeze mnie realizacji „Diabeł i Kasia” nie mieliśmy w Teatrze Cieszyńskim artystów, którzy umieliby to zaśpiewać. W tych początkowych wersjach „Prodané nevěsty” w XIX wieku oprócz śpiewu chóru były też sceny śpiewane przez aktorów solo, w duetach lub tercetach. Podstawową zmianą, jaką zastosowuję w naszej inscenizacji, jest wykonywanie przez chór także powyżej wspomnianych wokalnych partii. Ostatecznie ten ruch decyduje o tym, że chór w naszym przedstawieniu odegra dominującą rolę. Będzie to wielki chór śpiewający tak, jak zaplanowali to twórcy „Prodané nevěsty”. W chórze upatruję głównej siły naszego przedstawienia. Nie chciałem bowiem robić parodii tej opery, a zaprezentować prawdziwy śpiew na poziomie. Dowodem na to niech będzie fakt, że z chórem próbujemy już od czerwca.
Kulisy powstawania spektaklu „Prodaná nevěsta”.

Co chce Pan powiedzieć współczesnym widzom, inscenizując tę dziewiętnastowieczną operę?

Karel Sabina napisał niesamowicie dobre libretto pod względem dramaturgicznym. Jak już pani zauważyła, podtytuł naszego przedstawienia brzmi „Komická zpěvohra”, ale historia, która kręci się wokół tematu sprzedanej miłości i kobiety, przecież nie jest całkiem komiczna. W tej sztuce są także nawiązania do życia Sabiny i do kwestii społecznych, które przyćmiewa jednak wspaniała muzyka Bedřicha Smetany. Moim zdaniem w interpretacji Smetany został zarys fabuły, cała intryga, no i miłosny happy end, ale ten głębszy poziom sztuki, który jest już znacznie bardziej dramatyczny, zanikł. Muzyka „Prodané nevěsty” jest bowiem zabawna, powabna, figlarna i przyjemna – tworzona pod typowy w XIX wieku teatr grany do południa dla dzieci i biedniejszej części społeczeństwa. I tym pogodnym tropem poszło także wiele inscenizacji w XX wieku. 
Fakt, że opieramy nasze przedstawienie na chórze, którego funkcją pod względem dramaturgicznym jest także posuwanie akcji do przodu, otworzył nam przestrzeń do tego, by wkomponować sceny dramatyczne. Te właśnie sceny mówione zaplanowaliśmy szczególnie w tych miejscach sztuki Sabiny, które są kluczowe według mojej interpretacji tej opery. Chciałbym opowiedzieć nie tylko o miłości, ale i o konsekwencjach pozostania wiernym swoim przekonaniom, nawiązując do biografii Sabiny. To też sprawi, że nasze przedstawienie nie będzie miało wyłącznie wydźwięku komediowego, ale i lekko tragiczny czy dramatyczny. 
Chór w naszym przedstawieniu odegra dominującą rolę. Będzie to wielki chór śpiewający tak, jak zaplanowali to twórcy „Prodané nevěsty”. W chórze upatruję głównej siły naszego przedstawienia. Nie chciałem bowiem robić parodii tej opery, a zaprezentować prawdziwy śpiew na poziomie. Dowodem na to niech będzie fakt, że z chórem próbujemy już od czerwca.

Specyfiką „Prodané nevěsty” jest także fakt, że przy tym projekcie artystycznym współpracują ze sobą dwa zespoły Teatru Cieszyńskiego: Scena Czeska i Scena Lalek „Bajka”. Wspomniał Pan już o czasochłonnych próbach z chórem i orkiestrą. Przy tym spektaklu kieruje Pan więc kilkudziesięcioosobowym, zróżnicowanym zespołem. Jak wygląda ta współpraca?

Lubię reżyserować projekty operowe, a one zwykle opierają się na pracy wieloosobowych zespołów, więc myślę, że mam już doświadczenie w tym względzie. Nawiązaliśmy tym razem współpracę z „Bajką”, bowiem chciałem, by w tym spektaklu pojawiły się rozwiązania sztuki lalkarskiej, a lalkarze zrobią to dobrze i mam nadzieję ciekawie. W trzecim akcie „Prodané nevěsty” do wioski przyjeżdża wędrowna trupa komediantów, co otworzyło nam szansę na wprowadzenie scen lalkowych. Chciałem też sprawdzić, jak pracuje się z „Bajką”, ale nie jako dyrektor, a jako reżyser z doświadczeniami pracy w teatrze lalkowym. Poza tym próbowałem tym projektem przekonać naszych lalkarzy do gry także na dużej scenie, która naprawdę nie jest tak duża, jak im się wydaje. W finale prób myślę, że mi się to udało. 

Na koniec drobna uwaga. „Prodaná nevěsta” będzie trwała tylko godzinę i nie będzie przerwy. To też swoiste novum w Teatrze Cieszyńskim, bowiem spektakle dla dorosłych zwykle trwają tu ponad dwie godziny, wliczając dwudziestominutową przerwę. 

Być może, ale sądzę, że widzowie nie będą tym zdziwieni czy zawiedzeni. Mogę jedynie podkreślić, że do materiału opery podeszliśmy wiernie i niczego nie usunęliśmy. Myślę, że czasem lepiej zrobić spektakl krótszy niż na siłę dobudowywać sceny, które nie mają uzasadnienia. 
18 / 11 / 2019
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz