Czy można wyreżyserować sobie życie? – rozmowa z reżyserem Bogdanem Kokotkiem

W sobotę, 14 grudnia w Teatrze Cieszyńskim w Czeskim Cieszynie odbyła się premiera spektaklu Sceny Polskiej „Szkoła żon”. W przerwie adaptacji XVII-wiecznego dzieła Moliera mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z reżyserem przedstawienia, panem Bogdanem Kokotkiem. W rozmowie skupiliśmy się na przygotowaniach do inscenizacji dramatu, ale zapytaliśmy również o wrażenia i odczucia reżysera płynące z analizy treści komedii oraz profilu jej bohaterów.

W jaki sposób starał się Pan uwspółcześnić tę sztukę, by była ona bardziej przystępna dla dzisiejszych odbiorców?

Myślę, że tematy zawarte w tej sztuce są nadal aktualne. Już widzowie w waszym, a przede wszystkim starszym wieku, spotykają się z problemami w stosunkach męsko-damskich takimi, jak zazdrość, rozmijanie się oczekiwań wobec partnera itd.  Pewną trudnością w przekazaniu myśli zawartych w tej sztuce jest jej forma. Sztuka w tłumaczeniu Tadeusza Boya-Żeleńskiego napisana jest pięknym, ale nieco już archaicznym wierszem. Wymaga więc od aktorów nieco więcej pracy, by przekazać intencje autora w sposób jak najbardziej komunikatywny dla współczesnego widza.

Czy Pana zdaniem „Szkoła żon” jest klasyczną komedią, biorąc pod uwagę postać Arnolfa, który jest tragikomicznym bohaterem?

Krytycy teatralni uważają, że "Szkoła żon" jest utworem przełomowym nie tylko w twórczości Moliera, ale również w dotychczasowym  pojmowaniu komedii. Molier, zachowując tradycyjne atrybuty komediowe, dodaje swemu bohaterowi tragiczny wymiar. Główny bohater, Arnolf,  zamierzając uniknąć w przyszłości wszelkich problemów małżeńskich, próbuje wychować sobie od dziecka swoją przyszłą żonę. Ale tak jak nie da się wyreżyserować swojego życia w stu procentach, tak jego plany również okazują się fiaskiem. Arnolf to postać nie tylko śmieszna, ale również - a może przede wszystkim – tragiczna.

Jaki miał Pan pierwszy pomysł na realizację sztuki? Czy pierwotny zamysł różnił się od tego finalnego?

Nie mam pierwotnych zamysłów, za to jest jakiś powód, dla którego wybieram daną sztukę, z którą chcemy „przeżyć” tych kilka tygodni, a na efekt końcowy składa się twórcza praca w grupie, gdzie każdy ze współtwórców dokłada swoją cegiełkę.
Główny bohater, Arnolf,  zamierzając uniknąć w przyszłości wszelkich problemów małżeńskich, próbuje wychować sobie od dziecka swoją przyszłą żonę. Ale tak jak nie da się wyreżyserować swojego życia w stu procentach, tak jego plany również okazują się fiaskiem. Arnolf to postać nie tylko śmieszna, ale również - a może przede wszystkim – tragiczna.

Czy młody, współczesny widz jest w stanie wynieść naukę z historii stworzonej przez Moliera?

Oczywiście. W teatrze, i to nie tylko w sztukach Moliera, możemy zobaczyć, jak w zwierciadle albo  soczewce, ludzkie charaktery, które są odbiciem naszych wad i słabości. A te, jak wiadomo, są wieczne i niewiele się różnią od tych sprzed kilkuset lat.

Jak zauważyliśmy w poprzednich przedstawieniach w repertuarze Sceny Polskiej, chętnie sięga Pan po klasykę dramatu, w tym także literaturę dawną i regionalną. Co skłania Pana do reżyserowania tak wymagających dzieł?

Lubię zajmować się sprawami ważkimi, ponadczasowymi. Mało interesują mnie problemy społeczne, które podlegają chwilowym modom. Dlatego często sięgam do klasyki. Lubię, by coś miało swoją formę, stąd moje upodobania do wiersza. Jako człowiekowi, który pochodzi „stąd”, bliska jest mi również gwara. Więc jeśli znajduję klasyczną sztukę wierszem, napisaną gwarą, jestem potrójnie szczęśliwy. Nawiązuję tu do dramatów Emila Zegadłowicza, które miałem to szczęście realizować w Scenie Polskiej Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie.

Ważne dla mnie jest również to, by zajmować się literaturą, która niesie w sobie (wiem, że to banalnie zabrzmi) morał, bez względu na to, czy mamy do czynienia z komedią czy dramatem. Ważne, by widz, wychodząc z teatru, nie zapominał od razu o spektaklu, ale oddał się refleksji nad tym, co zobaczył.
Rozmawiali: Julia Lont i Krzysztof Londzin
02 / 01 / 2020
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz