Słodko-gorzki teatralny smakołyk

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego sięgnęła po dramat “Zbrodnie serca” współczesnej amerykańskiej dramatopisarki Beth Henley. Reżyserii inscenizacji podjął się dyrektor teatru, Petr Kracik. Niewątpliwym atutem najnowszej propozycji Sceny Polskiej jest dojrzałe i świadome aktorstwo.

Za “Zbrodnie serca” autorka otrzymała w 1981 roku Nagrodę Pulitzera w dziedzinie dramatu, co ciekawe będąc pierwszą od 23 lat kobietą, która uzyskała to cenione wyróżnienie. Henley zabłysnęła jako niespełna trzydziestoletnia debiutująca dramatopisarka sfrustrowana brakiem możliwości pracy w teatrze. Spektakularny sukces przypieczętowało wystawienie tej sztuki na Broadwayu i sprzedanie do realizacji filmowej za milion dolarów jednej z wytwórni hollywoodzkich. Mimo że po “Zbrodniach serca” autorka napisała jeszcze szereg sztuk, już żadna nie stała się tak popularna. Krytycy docenili nie tylko autentyczność prezentowanych przez Henley bohaterów, ale także sprawdzający się na scenie język dramatu. “Beth podchodzi do sztuk z teatralnego, a nie literackiego punktu widzenia. Słyszy komizm w tym, co ludzie mówią. A jako autorka wie, jak to wykorzystać na scenie” – zauważył reżyser Melvin Bernhardt. 
Myli się jednak ten, kto określi “Zbrodnie serca” mianem komedii. W debiucie dramatopisarskim Henley niczym w tyglu mieszają się komizm z tragizmem, szalony humor z melancholią, trywialność ze złożonością stosunków międzyludzkich, gdzie relacje rodzinne wysuwają się na pierwszy plan. Pisarka stworzyła dramat nawiązujący pod względem kompozycyjnym do nurtu sztuki dobrze skrojonej (pièce bien faite) z wyraźnym uwypukleniem realistycznego tematycznego trzonu fabularnego i stopniowaniem dramatyczności od ekspozycji, przez pełen napięcia punkt kulminacyjny, aż do zakończenia niosącego uogólniające refleksje, z którymi odbiorcy powinni się utożsamić czy zgodzić.  
W debiucie dramatopisarskim Henley niczym w tyglu mieszają się komizm z tragizmem, szalony humor z melancholią, trywialność ze złożonością stosunków międzyludzkich, gdzie relacje rodzinne wysuwają się na pierwszy plan.
Trzy siostry Magrath, Lenny (Anna Paprzyca), Meg (Małgorzata Pikus) i Babe (Joanna Litwin), spotykają się w domu rodzinnym w prowincjonalnym miasteczku w stanie Missisipi na skutek niespodziewanego wypadku. Jak donoszą lokalne dzienniki, najmłodsza z sióstr – Babe – miała postrzelić swojego męża. W wyjaśnienie tej sprawy angażuje się młody i ambitny adwokat (Kamil Mularz). Jednak spokój sióstr mąci jeszcze szereg innych problemów: umierający dziadek, trudne relacje z uciążliwą kuzynką (Barbara Szotek-Stonawski) i demony przeszłości, na przykład samobójstwo matki sióstr Magrath czy romans Meg z sąsiadem Porterem (Grzegorz Widera). Nieoczekiwane spotkanie sióstr akurat w dniu czterdziestych urodzin Lenny prowokuje je do rozpoczęcia trudnych oraz intymnych rozmów, z którymi prawdopodobnie zwlekały od lat.
Opowieść Beth Henley rozgrywa się w latach 70. ubiegłego wieku i z pewnością bardzo trudno wyprowadzić ją poza ten kontekst. Nie dziwi więc fakt, że autor scenografii “Zbrodni serca” Sceny Polskiej, Jaroslav Milfajt postanowił pozostać przy realistycznej konwencji i odtworzyć na scenie detale minionej epoki. Dominantą scenograficzną stał się front południowoamerykańskiego domu sprzed czterdziestu lat z drewnianym gankiem. Sprzęty gospodarstwa domowego, a także kostiumy (projekt kosiumów: Marie Jirásková), również nawiązały do lat 70. Żałuję jednak, że twórcy nie podeszli z większą dbałością do detali scenograficznych. Świat stworzony na scenie wydał mi się prowizoryczny, stworzony naprędce, a przez to sztuczny i nieprzekonujący jak plastikowe kwiaty, które scenograf postanowił umieścić na ganku drewnianego domu. Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu pietyzm scenograficzny “Kotki na gorącym blaszanym dachu” (“Kočka na rozpálené plechové střeše”), spektaklu, który Petr Kracik zrealizował ze Sceną Czeską w ubiegłym roku, a którego akcja także rozgrywa się na amerykańskim Południu z tym, że we wcześniejszej epoce.
Żałuję jednak, że twórcy nie podeszli z większą dbałością do detali scenograficznych. Świat stworzony na scenie wydał mi się prowizoryczny, stworzony naprędce, a przez to sztuczny i nieprzekonujący.
Inscenizacja “Zbrodni serca” w wykonaniu zespołu Sceny Polskiej jest podporządkowana realistycznej konwencji i ma wyraźnie obyczajowo-psychologiczny charakter. Podobnie jak w przypadku dramatu Henley, i w tym przedstawieniu najważniejsze staje się odsłanianie przed odbiorcą kolejnych warstw fabularnych i trzymanie go w napięciu do samego końca. W związku z powyższym ciężar prowadzenia tego spektaklu spadł na barki aktorów, a w szczególności odtwórczyń trzech sióstr Magrath. Z pewnością atutem najnowszej inscenizacji Sceny Polskiej jest przemyślany dobór obsady i w tym aspekcie należą się brawa dla reżysera. Petr Kracik od kilku sezonów bacznie przygląda się możliwościom i temperamentom scenicznym artystów wszystkich zespołów Teatru Cieszyńskiego i choć według mnie czasem podejmuje decyzje ryzykowne, to w ogólnym rozrachunku dobre i skuteczne. Oczywiście, dobór obsady to jedno, a widoczna praca, jaką trzy aktorki włożyły w stworzenie swych postaci to drugie. We wspólnym dziele aktorskim Joanny Litwin, Anny Paprzycy i Małgorzaty Pikus trudno wskazać element, który byłby lepszy lub gorszy. Wszystkie aktorki zaprezentowały tu świadome i dojrzałe aktorstwo, które zdołało mnie rozbawić, poruszyć, a nawet zadziwić. Przede wszystkim jednak zagrały przekonująco, czego zdecydowanie zabrakło mi w przypadku pierwszoplanowych kreacji aktorskich wspomnianej “Kotki na gorącym blaszanym dachu” Sceny Czeskiej. 
Najnowszy spektakl w reżyserii Petra Kracika zrealizowany z zespołem Sceny Polskiej spełnia podstawowe zamierzenie – jest sprawnie zrealizowaną historią obyczajowo-psychologiczną w duchu teatru realistycznego i mieszczańskiego. Twórcy pozostali wierni dramatowi właściwie we wszystkich aspektach, co tylko wyszło im na dobre. Dzieło Henley trzyma bowiem w napięciu do ostatnich sekund, prowadząc do nieoczekiwanego finału. A na gorzko-słodkie akcenty tej sztuki tak wrażliwie wyłuskane przez aktorki Sceny Polskiej patrzy się po prostu z przyjemnością. 
“Zbrodnie serca”, Beth Henley, reż. Petr Kracik, premiera: 5 września 2020, Scena Polska Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie. 
06 / 09 / 2020
Małgorzata Bryl-Sikorska
Sprawdź w dziale "Z afisza", kiedy będzie grane to przedstawienie.

Czytaj też:

Co o tym sądzisz