Jak powstają kostiumy teatralne?

Kostiumy teatralne jakie są, każdy widzi. Przecież oglądamy je na aktorach podczas przedstawień. Natomiast proces ich przygotowań to już zupełnie inna historia. Ciekawa historia. Zajrzałam za kulisy Teatru Cieszyńskiego, by poznać pracę krawcowych i dowiedzieć się, jak właściwie powstają te wszystkie magiczne przebrania, które możemy obejrzeć podczas premier.

Pracownia krawiecka Teatru Cieszyńskiego mieści się w kompleksie budynków technicznych obok teatru. Na co dzień pracuje tu pięć krawcowych oraz jedna osoba w magazynach odpowiedzialna za wypożyczanie kostiumów. Wchodzę do pracowni – kostiumograf przedstawienia „Písničkář” Sceny Czeskiej, Samiha Maleh właśnie omawia z krawcowymi kolejne pomysły i co chwilę wchodzi tu na przymiarki kolejny aktor. Równolegle tworzone są kostiumy do „Kolacji na cztery ręce” Sceny Polskiej w reżyserii Michaela Taranta. Na stołach leżą zdjęcia z inspiracjami epokowych ubrań i sterta niedawno zakupionych materiałów. Praca tu wre, maszyny do szycia w ciągłym ruchu, buchają parą rozgrzane żelazka, artystyczny nieład dookoła, klimat intensywnej pracy.
1. Krawcowa Marie Špalková przy pracy, 2. Stoły w pracowni pełne dodatków do kostiumów, 3. Jak nie pogubić  się przy pracy nad kostiumami do blisko dwudziestu premier rocznie? Trzeba zrobić dokładny grafik, 4. Kostiumograf przedstawienia „Písničkář” Sceny Czeskiej, Samiha Maleh omawia z krawcowymi kolejne rozwiązania.
Po pracowni krawieckiej oprowadza mnie kierowniczka Karin Szostoková. Udajemy się do przepastnych magazynów, w których wiszą setki kostiumów wykorzystywane na przestrzeni ponad siedemdziesięcioletniej historii Teatru Cieszyńskiego. Po lewej stronie magazyn z kostiumami damskimi, po prawej – z męskimi. Z bogactwa tej krainy przebrań mogą korzystać do woli twórcy trzech scen teatru, ale nie tylko, bo w magazynie działa też ciesząca się popularnością wypożyczalnia kostiumów. 
Pytam krawcowe o najciekawsze kostiumy, jakie uszyły w ostatnich latach i od razu pada odpowiedź, że były to te do przedstawienia „Mała syrenka” Sceny Czeskiej. – Ogromną pracę musiałyśmy wykonać też przy szyciu kostiumów do scen grupowych w przedstawieniu „Złotowłosa” Sceny Polskiej. Ile myśmy się naszyły tych kombinezonów dla much i mrówek… W zależności od terminu przedstawienia trzy osoby grają jedną mrówkę, czyli jest jedna postać, ale trzeba stworzyć trzy odrębne kostiumy dla aktorów. Jednak finalnie na scenie widok był niesamowity i to rekompensowało wszystkie nasze trudy – wspomina z uśmiechem Szostoková.

Machina w ciągłym ruchu

Jak zaznaczają krawcowe, przygotowania kostiumów do premier zamykają się w różnym czasie. Jedne projekty są finalizowane po kilku tygodniach, nad innymi prace ciągną się znacznie dłużej. Zaczyna się od wizyty kostiumografa w pracowni krawieckiej. Przy każdym przedstawieniu jest bowiem osoba odpowiedzialna za projekt kostiumów. Czasem jest to scenograf, który projektuje całą oprawę formalną przedstawienia, innym razem jedna osoba projektuje scenografię, a druga kostiumy. – Kostiumograf mówi nam, czego potrzebuje, przynosi inspiracje, dobiera do aktorów kroje i kolory. Potem powstają projekty, uzgadniamy, z jakich konkretnie materiałów mają być szyte poszczególne części garderoby. Następnie jedziemy kupić materiały i rozpoczyna się szycie aż do pierwszej próby kostiumowej – opowiada Szostoková. Jak mówią krawcowe, z roku na rok jest coraz większy problem w zaopatrywanie się w materiały takie jak brokaty, zamsze czy atłasy, ponieważ w pobliżu brakuje już tego typu sklepów. Po materiał muszą wyprawiać się do polskiej Wapienicy lub aż do Pragi.
Praca tu wre, maszyny do szycia w ciągłym ruchu, buchają parą rozgrzane żelazka, artystyczny nieład dookoła, klimat intensywnej pracy...
Po próbie kostiumowej kostiumograf zgłasza uwagi, co należy zmienić lub poprawić. Równolegle ubrania są wykańczane, doszywa się guziki, ozdoby, a także specjalne elementy ułatwiające aktorowi grę, na przykład poduszki na kolana w spodniach, jeśli dużo gra na klęczkach. Dopasowuje się też buty, a w teatrze jest magazyn mieszczący wyłącznie obuwie. Na siedem dni przed premierą rozpoczyna się techniczny tydzień, podczas którego jest stawiana scenografia, a aktorzy grają w uszytych kostiumach, by sprawdzić, czy wszystko odpowiada. – To taki tydzień ostatecznych testów tego, co uszyłyśmy. Jeśli coś aktorom nie pasuje, jest to ostatnia chwila na poprawki czy dopracowanie. Te kilka dni przed premierą to właściwie najintensywniejszy czas nie tylko dla aktorów, ale i dla nas, krawcowych – podkreśla Szostoková.
Co ciekawe, powstają też kostiumy, które są przeróbką wcześniejszych projektów. – Coś się pruje, coś doszywa i powstaje nowe dzieło. Mamy tu w teatrze takiego twórcę, który bierze trzy kostiumy i zawsze coś z tego wyczaruje. Z jednego weźmie rękawy, z drugiego górę, z trzeciego dół, zszywa to, a potem to pierzemy, prasujemy i gotowe – opowiadają krawcowe. 
1. Inspiracje kostiumów do przedstawienia „Kolacja na cztery ręce”, 2. Kraina tysięcy przebrań, czyli przepastne magazyny kostiumów Teatru Cieszyńskiego, 3. Krawcowe najchętniej szyją stroje epokowe, które są wyzwaniem, 4. „Poskromienie złośnicy” (1995) Sceny Polskiej i legendarne kostiumy.

T-shirt i dżinsy to też kostium

– My nigdy nie wiemy, czego się spodziewać. Czasami pojawiają się tytuły jednoznacznie wskazujące na to, że akcja fabularna spektaklu rozgrywa się w minionych epokach i my cieszymy się, że będzie dużo wymyślnych strojów, a potem przychodzi reżyser i mówi, że to będzie tak nowocześnie, a aktorzy wystąpią w samych trykotach… Jednak nawet te dżinsy i bluzy musimy kupić lub uszyć, bo aktorzy nie będą grać w swoich ubraniach – mówi krawcowa Marie Špalková, która pracuje w tutejszej teatralnej pracowni krawieckiej już od ponad dwudziestu lat, ma najdłuższy staż i niejedno już widziała.
Pytam, jakie przedstawienie szczególnie zapadło jej w pamięć. – Było przynajmniej kilka takich przedstawień. Pamiętam „Poskromienie złośnicy” na Scenie Polskiej w 1995 roku ze scenografią Janusza Tartyłło. Do tego spektaklu szyłyśmy bardzo dużo pięknych, epokowych kostiumów. Długi czas wystawialiśmy je w teatrze i w klubie teatralnym na pokaz. Te kostiumy miały ręcznie rysowane projekty, nie żadne zdjęcia, i miały kawałki materiału przypięte jako wskazówka, z czego konkretnie ma być uszyty kostium – opowiada Špalková. 
Jak przyznaje doświadczona krawcowa, podobnie jak jej koleżanki najchętniej szyje stroje epokowe lub fantazyjne przebrania do bajek. – Jednak takich rzeczy powstaje coraz mniej, teraz zaczęły wchodzić te nowoczesne przedstawienia z minimalizmem scenicznym, aktorzy grają we współczesnych kostiumach i na dobrą sprawę nie mamy wtedy pola do popisu. W dalszym ciągu zdarzają się jednak rozwiązania, które zaskakują nas pozytywnie. Ta praca jest nieustającą przygodą – dodaje Špalková.
05 / 06 / 2017
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz