Rozważania w przededniu 67. sezonu Sceny Polskiej

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego jest jedynym w pełni zawodowym teatrem polskim działającym poza granicami kraju. Swoją działalność zainaugurowała 14 października 1951 roku. Poniżej znajduje się pełny artykuł „Scena Polska w Czeskim Cieszynie teatrem wspólnoty” autorstwa dr hab. Mirosławy Pindór z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Warto sięgnąć do przeszłości, a przy okazji pochylić się nad współczesnymi losami Sceny Polskiej.

Wśród wszystkich tez postawionych w artykule Mirosławy Pindór najciekawsza wydaje się ta, że na Scenie Polskiej nie brakuje adaptacji teatralnych rodzimej, regionalnej literatury twórców ze Śląska Cieszyńskiego. – Za spektakle śląsko-cieszyńskiej przestrzeni kulturowej, posiłkujące się literaturą regionu (nierzadko tekstami gwarowymi, jako ważnymi wskaźnikami identyfikacji regionalnej i nośnikami polskości), poczytać należy: „Przednówek” Pawła Kubisza (1990), „Czarną Julkę” (1993) i „Bajki śląskie” (1997) Gustawa Morcinka, „Gościa Oczekiwanego” Zofii Kossak (1996), „Most nad Łucyną” Wiesława Adama Bergera (2002), „Těšínské niebo – Cieszyńskie nebe” z muzyką i tekstami pieśni Jaromira Nohavicy i scenariuszem Renaty Putzlacher (2004), „Ondraszka – Pana Łysej Góry” – efekt pracy zespołowej Renaty Putzlacher, Bogdana Kokotka i Tomáša Kočko (2005) – wymienia autorka. 
Mirosława Pindór dowodzi, że adaptacje teatralne literatury regionalnej pozwalały na poruszanie „spraw tutejszych związanych z zaolziańskim terenem i realizowanych przy współpracy ludzi wywodzących się z tego terenu”. – Nie do przecenienia jest ich rola w kształtowaniu społeczeństwa wielokulturowego, budowaniu mostów ponadnarodowego porozumienia – pisze autorka. 
Współcześni artyści Sceny Polskiej, a powyżej zdjęcie archiwalne pierwszego zespołu tej sceny w 1951 roku.
W kontekście przytaczanego tu artykułu Mirosławy Pindór warto więc zaznaczyć, że najnowsze inscenizacje Sceny Polskiej jak np. „Powsinogi beskidzkie” (2015), „Rajska jabłonka” (2016) czy niedawno wznowiony „Ondraszek” grany też w plenerze to dobry trop repertuarowy dla Sceny Polskiej. Wykorzystywanie literatury regionalnej może być też interesujące w przypadku dwóch pozostałych scen Teatru Cieszyńskiego, czyli Sceny Czeskiej i Sceny Lalek „Bajka”. 
Wydaje się, że wbrew tezom, iż miejscowa publiczność poszukuje w teatrze tylko lekkiej rozrywki, chodzi tu o coś innego. Lokalny widz skłania się nie tyle w kierunku abstraktu czy eksperymentu artystycznego, a w stronę prostoty i prawdy, a tym właśnie najpełniej wychodzi naprzeciw lokalna literatura regionalna. Czy to coś złego, gorszego w kontekście światowych i ogólnopolskich trendów teatralnych nastawionych na szokowanie widza? Zdecydowanie nie. Teatr Cieszyński trzymający się korzeni, lokalnej tożsamości, tradycji i rzemiosła artystycznego w dzisiejszych niespokojnych czasach może być czymś ożywczym i poruszającym, ale i stabilnym, dającym oparcie oraz nadzieję. Paradoksalnie tą drogą – zawracającą ku źródłom – Teatr Cieszyński może zrewolucjonizować myślenie, czym mogłaby być współczesna melpomena. Już Juliusz Osterwa prawdę teatru zestawiał z naturalną prawdą świata. „Teatr jest jak wieś, góry i morze, bo teatr jest jak globus, jak obręcz atmosferyczna z kopułą niebieską, z słońcem, obłokami, z piorunami, z aksamitem gwiaździstej nocy i z pełnią księżyca, bo teatr jest jak makrokosmos i miliard mikrokosmosów” – pisał zmarły w 1947 roku znakomity polski reżyser i aktor, założyciel Teatru Reduta. 
Teatr, który wyjdzie naprzeciw tej instynktownej potrzebie prawdy wyrażanej przez widownię Śląska Cieszyńskiego, sprosta społecznym przemianom współczesnego Zaolzia, a także problematycznemu zanikowi życia teatralnego na prawo od rzeki Olzy.
07 / 08 / 2017
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz