„Skąpiec” w wersji ekstremalnie słodkiej 

Po dramatach „Rajska jabłonka” i „Pani z morza” Scena Polska Teatru Cieszyńskiego w tym sezonie sięgnęła po pierwszą komedię. Krotochwilę nie byle jaką, bo jedno z najlepszych i najciekawszych dzieł Moliera – „Skąpca”. Aktorzy dobrze odnaleźli się w korowodzie komediowych gagów wywołujących żywy śmiech publiczności, ale powstało też pytanie, czy w „Skąpcu” idzie tylko o rozbuchany humor?

Nasze życie kręci się wokół pieniędzy. Wzdychamy do nich, gdy ich brakuje. Podliczamy przy nagłym ich przypływie. Wydajemy je z wypiekami na twarzach, znosząc do domu kolejne przedmioty. Aż wreszcie oszczędzamy je – na koncie oszczędnościowym, na lokacie czy w skarpecie. Inwestujemy, zbieramy grosz do grosza i z radością patrzymy, jak powiększa się nasze finansowe źródełko. Jednak u niektórych finansowa zaradność i oszczędność idą znacznie dalej w kierunku nieznośnego dla otoczenia sknerstwa, obsesji na punkcie pieniędzy, choroby, której na imię skąpstwo. Wprost nie da się wytrzymać pod jednym dachem z dusigroszem, który dla oszczędności chodzi w podartym, dwudziestoletnim płaszczu, a gości częstuje starymi, wyschniętymi na kamień ciastkami, wmawiając im, że to takie ekskluzywne i egzotyczne frykasy. Do szewskiej pasji doprowadza jego permanentne udawanie ubogiego i narzekanie na brak gotówki, byle nikt nie domyślił się, że pod łóżkiem, za listwą lub w jeszcze innym dziwnym miejscu chomikuje duże pieniądze. W ten sposób staje się niewolnikiem mamony, której nigdy nie wyda. 
Aspołecznym dusigroszem jest molierowski Harpagon, główny bohater „Skąpca”, czyli jednej z ostatnich sztuk siedemnastowiecznego francuskiego dramatopisarza. Po krytyce obłudy, cynizmu, wazeliniarstwa wobec władzy i seksualnej rozwiązłości Molier pod koniec swojego życia zdążył jeszcze wyśmiać ludzkie sknerstwo. Jak zaznaczył wybitny polski tłumacz tego dramatopisarza, Tadeusz Boy-Żeleński, „Skąpiec” jest to, wśród dzieł Moliera, jedna z najgenialniejszych, a zarazem najmniej doskonałych sztuk. Pośpiech, w jakim autor musiał kończyć „Skąpca”, ostatecznie spowodował, że dramat został napisany prozą, co zostało w czasach jego prapremiery negatywnie przyjęte przez publiczność przyzwyczajoną do dramatów pisanych wierszem. Boy-Żeleński podkreśla też, że „komedia ta ze wszystkich innych komedii Moliera jest najbardziej ponura, nierozświetlona promykiem wdzięku, młodości”. Z drugiej jednak strony Boy-Żeleński przyznaje: „Zadaniem komedii przedmolierowskiej jest bawić; bawić mniej lub więcej wybrednie, ale zawsze tylko bawić. Molier sprawi, iż, nie przestając bawić, komedia stanie się głębokim studium duszy ludzkiej. Stopniowo tradycyjne marionetki, których ślad jeszcze widzimy w pierwszych jego komediach, zmieniają się w ludzi, w nieśmiertelne typy, żyjące jakby stokrotnie spotęgowanym życiem ludzkim, skupiające, niby soczewką poruszające ludźmi namiętności”. To właśnie w „Skąpcu” i innych ostatnich sztukach Moliera dochodzi do głosu literackie wyrobienie i geniusz, z jakim udawało się pisarzowi mieszać nieraz bolesną prawdę o człowieku z komediową niedorzecznością. 
Zgryźliwy wdowiec Harpagon (Tomasz Kłaptocz) ma obsesję na punkcie oszczędności i kasetki ze skarbem, którą ukrył w swoim domu. Jego dzieci Kleant (Marcin Kaleta) i Eliza (Patrycja Sikora) mają pod górkę ze swoim zdziwaczałym ojcem. Kiedy dorosłe dzieci Harpagona zakochają się i będą chciały pobrać się z ukochanymi połówkami, ich ojciec będzie tylko kombinować, jak na tym zarobić. Sam zresztą kierując się jedynie względami zarobkowymi, zamierza poślubić i wykorzystać młodziutką Mariannę (Klara Kotas – uczennica Gimnazjum z Polskim Językiem Nauczania w Czeskim Cieszynie), którą podsuwa mu cwana pośredniczka matrymonialna (Małgorzata Pikus). Ostatecznie historia skończy się zupełnie nie tak, jak zaplanował to sobie skąpy Harpagon, ale też niczego go nie nauczy.
To właśnie w „Skąpcu” i innych ostatnich sztukach Moliera dochodzi do głosu literackie wyrobienie i geniusz, z jakim udawało się pisarzowi mieszać nieraz bolesną prawdę o człowieku z komediową niedorzecznością. 
„Skąpiec” wystawiony premierowo na deskach Teatru Cieszyńskiego przez zespół Sceny Polskiej od pierwszych minut uwodzi widzów atrakcyjną scenografią. Bogdan Kokotek odpowiedzialny za reżyserię i scenografię przedstawienia zdecydował się na użycie sceny obrotowej, gdzie umieszczono dwa pokoje i front domu Harpagona. Akcja toczy się tylko w tych trzech miejscach, a zastosowanie sceny obrotowej wpływa na dynamikę przedstawienia. Aktorzy bowiem biegają z pokoju do pokoju, zataczając koła w odwrotnym kierunku do kręcącej się sceny. Wszystko tu kołuje: różowe obicia ekskluzywnych szezlongów, fikuśne fioletowe peruki, pastelowe wykwintne suknie (kostiumy: Agata Kokotek), poszczekujący zajadle żywy pies rasy chihuahua, męskie powieki wymalowane na niebiesko, mocno wypudrowane damskie fizjonomie i krzew w donicy, w której skąpy Harpagon ukrył swój skarb. Żeby było jeszcze słodziej, w pewnym momencie na scenę wjeżdża maszyna do wyrobu waty cukrowej (różowej – a jakże!) i odbiorcy z pierwszych rzędów załapują się na degustację słodkiego przysmaku na patyku. Widzowie raz po raz trzymają się za brzuchy, ale raczej nie od przypływających mdłości, co ze śmiechu. Kokotek wspierając się bowiem na komediowym mistrzostwie Moliera, piętrzy przed publicznością humor sytuacyjny. Mistrzowski żart słowny dramatu zostaje tu uzupełniony niezłą komediową grą aktorską, w kontekście której na wspomnienie zasługują scena absurdalnego przeszukiwania służącego Strzałki (Dariusz Waraksa) przez Harpagona, slapstickowe pościgi bohaterów w zwolnionym tempie między pokojami czy groteskowe zaloty starca Harpagona do młodziutkiej Marianny. 
Jednak Molier chce, by nim kurtyna opadnie, widzowie zrozumieli, że to wszystko, co dzieje się przed ich oczami jest tyleż śmieszne, co i straszne. Gospodarz Harpagon, który wyzyskuje służbę i głodzi własne konie, próbuje oszukać syna na nieopłacalnej lichwie i w imię opłacalności ekonomicznej chce zniszczyć życie swojej córki, jest pożałowania godnym człowiekiem. Chorobliwa żądza pieniądza Harpagona, która przecież ostatecznie powoduje, że dosłownie wszyscy odwracają się od niego, powinna budzić najpierw śmiech, ale w końcu też grozę. Harpagon Tomasza Kłaptocza jest owszem dobrze zagranym komediowym zgryźliwym tetrykiem i wywołującym śmiech szaleńcem, ale za mało przekonującym tyranem czy chorym człowiekiem. Kłaptocz do ostatnich scen piętrzy komediowe gagi, przez które trudno dojrzeć prawdziwy (tragiczny) rys jego postaci. Tymczasem Molier postarał się, by centralna postać jego dramatu miała złożony, niejednorodny charakter.
Wszystko tu kołuje: różowe obicia ekskluzywnych szezlongów, fikuśne fioletowe peruki, pastelowe wykwintne suknie, poszczekujący zajadle żywy pies rasy chihuahua...
„Skąpiec” Sceny Polskiej zdecydowanie skręcił w kierunku komediowej słodyczy, ale można podejrzewać, że był to od początku zaplanowany przez twórców zabieg, gdyż sentencja na plakacie tego przedstawienia głosi: „Życie jest krótkie, niech więc będzie słodkie”. I pewnie zgodziłby się z tym sam Molier, którego trupa teatralna święciła triumfy na dworze pławiącego się w luksusach króla Ludwika XIV aż do nagłej i przedwczesnej śmierci dramatopisarza. „Ze wszystkich rzeczy wiecznych – miłość jest tą, która trwa najkrócej” – napisał Molier, bezdusznie obnażając w swoich sztukach teatralnych irracjonalność ludzkich przywar i pseudonamiętności, które ostatecznie przeszkadzają nam w życiu dostrzec to, co jest najważniejsze.
„Skąpiec”, Molier, reż. Bogdan Kokotek, premiera: 4 lutego 2017, Scena Polska Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie.
06 / 02 / 2017
Małgorzata Bryl-Sikorska
Sprawdź w dziale "Z afisza", kiedy będzie grane to przedstawienie.

Czytaj też:

Co o tym sądzisz