W meczu stulecia dziennikarze górą

Najważniejsze wydarzenie sportowe tego roku w regionie, czyli spotkanie piłkarskie w Czeskim Cieszynie dziennikarze redakcji „Głosu Ludu” kontra pracownicy Teatru Cieszyńskiego zakończyło się wynikiem 5:3 dla redaktorów i ich przyjaciół. Dramaturgię „meczu stulecia” postaramy się tu choć w części odtworzyć.

Wszystko zaczęło się w szatni. Tak, drodzy czytelnicy, nie wiem, czy wiecie, ale mecz zaczyna się już w szatni – w głowach zawodników. Aktorzy oczywiście przechytrzyli redaktorów, gdyż kiedy prasa dotarła pod budynki stadionu, oni już raźno kopali do siebie na boisku. Co innego dziennikarze, ci do ostatniej minuty ostro zagrzewali się w szatni do walki. Poufałym poklepywaniom po plecach (i nie tylko), troskliwym objęciom i wymianom gorących zapewnień, że „na pewno damy radę” nie było więc końca. Niektórym z dziennikarzy tak trudno było opuścić tą ciepłą atmosferę między szafkami, że przybyli na murawę spóźnieni. Warto tu jednak podkreślić, że owe zagrzewanie się i opóźnienie były pierwszymi z elementów taktycznych drużyny „Głosu Ludu”, jakie z pełną premedytacją wdrożył kapitan drużyny, redaktor Janusz Bittmar.
Kiedy wszyscy zawodnicy pojawili się wreszcie na boisku (które pomniejszono do rozmiarów spełniających możliwości kondycyjne obu drużyn), przywitały ich gromkie oklaski kibiców. A towarzystwo na „meczu stulecia” zebrało się doborowe: począwszy od międzynarodowego środowiska sportowego, przez grupy artystyczne, dziennikarskie, a skończywszy na kibicach z różnych części Śląska Cieszyńskiego. Atmosfera była tam doprawdy szampańska...
1. Na mecz stulecia przybyło międzynarodowe środowisko sportowe, 2. Kibice zagrzewali z trybun obie drużyny, 3. Na zdjęciu głównym od lewej: Tomasz Kłaptocz, , Dariusz Waraksa, Tomasz Wolff, Karol Suszka, Marek Bittmar, Janusz Bittmar, Roman Baselides, Witold Kożdoń, Ryszard Olszar, Robert Kania, Piotr Twardzik, Dawid Cieńciała, Tomasz Władysław Przybyła, Marcin Kaleta, Bogdan Kokotek, Dominik Grycz, Jakub Kaleta.
W końcu sędzia Ryszard Olszar dał sygnał do rozpoczęcia rozgrywki. Już w pierwszych minutach meczu (który został podzielony na dwie dwudziestominutowe części przedzielone pięciominutową przerwą) obie drużyny dały popis swoich możliwości. Zawodnicy dryblowali wte i wewte po boisku, nie szczędząc sił. W polach bramek działo się jednak niewiele. W końcu jednak czający się z boku napastnik drużyny „Głosu Ludu” redaktor Tomasz Wolff strzelił pierwszego gola. A że zrobił to tak nagle, zdumieni aktorzy przecierali tylko oczy. Kiedy drużyna melpomeny nie ochłonęła po pierwszym golu, redaktor Wolff strzelił kolejną bramkę (następny element taktyczny – zaskoczenie). Wtedy na boisku zrobiło się niespokojnie, a Dominik Grycz, bramkarz drużyny Teatru Cieszyńskiego pohukiwał tylko groźnie na kolegów, żeby się skupili. Nic to jednak nie pomogło, bo dosłownie na koniec pierwszej części Wolff strzelił trzeciego gola! Zaraz potem sędzia zarządził przerwę. 
Zawodnicy dryblowali wte i wewte po boisku, nie szczędząc sił. W polach bramek działo się jednak niewiele. W końcu jednak czający się z boku napastnik drużyny „Głosu Ludu” redaktor Tomasz Wolff strzelił pierwszego gola. A że zrobił to tak nagle, zdumieni aktorzy przecierali tylko oczy.
Z początku przygnębieni aktorzy po przerwie wrócili na murawę z nowym przypływem sił. Dyrektor teatru Karol Suszka siadł z kolei bliżej boiska, by móc intensywniej kibicować swojej drużynie. I nie wiadomo, czy to ta przerwa, a może zapalczywsze okrzyki z trybun sprawiły, że pierwszego gola na początku drugiej części spotkania strzelił aktor Sceny Polskiej, Dariusz Waraksa. Dziennikarze nie pozostali dłużni, bo chwilę później w mistrzowskiej szarży na bramkę przeciwnika ruszył redaktor Janusz Bittmar, ostatecznie umiejscawiając w niej piłkę. W jego ślady poszedł niedługo później Robert Kania, strzelając piątego gola dla „Głosu Ludu”. Dziennikarze jednak coraz bardziej słabli kondycyjnie i jak powiedział nam po meczu aktor Sceny Polskiej Tomasz Kłaptocz, gdyby części miały po dwadzieścia pięć minut, wynik tej rozgrywki mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Pod koniec spotkania zespół Teatru Cieszyńskiego zrewanżował się jeszcze golem aktora Sceny Czeskiej, Tomasza Przybyły. Ostatecznie nieuwaga zespołu „Głosu Ludu” spowodowała samobójczą bramkę i przesądziła o wspomnianym na wstępie wyniku „meczu stulecia” 5:3 dla drużyny dziennikarskiej.
1. Tomasz Władysław Przybyła (Scena Czeska) walczy o piłkę, wspomaga go Tomasz Kłaptocz (Scena Polska), 2. Zespół teatralny wspomagali nawet najmłodsi zawodnicy.
Doborowy strzelec tego meczu stulecia, Tomasz Wolff przyznał po rozgrywce: „Wynik jest tym bardziej zaskakujący, że grałem bez okularów i z chorym kolanem. Jednak opłaciło się biegać półtora miesiąca przed tym meczem i zrzucić dwanaście kilogramów”. Pod wrażeniem tego spotkania sportowego pozostał także sędzia piłkarski. – Poziom obu drużyn oceniam bardzo wysoko, była to wyrównana rozgrywka. Podziwiam zgranie drużyny teatralnej, które poskutkowało nieprzypadkowymi bramkami w pięknym stylu. Warto podkreślić, że rozgrywka toczyła się według zasad fair play, były bowiem tylko dwa faule – powiedział Ryszard Olszar. Pełni emocji zeszli z boiska także kapitanowie obu drużyn Bogdan Kokotek z teatru i Janusz Bittmar z redakcji „Głosu Ludu”. – Wcale nie było tak źle. Z początku podeszliśmy do tego meczu trochę bez wiary, ale potem gra wyrównała się. Musieliśmy zaryzykować, by osiągnąć to wyrównanie, ale ryzyko się nie udało, bo dostaliśmy jeszcze dwie bramki górą. Trudno, nie żałujemy, bo zabawa była świetna i na szczęście obyło się bez kontuzji, bo na kilka dni przed premierą w teatrze byłby to dla aktorów duży problem – podsumował to spotkanie szef Sceny Polskiej.
Warto przypomnieć, że nie było to pierwsze spotkanie na boisku redaktorów "Głosu Ludu" i pracowników Teatru Cieszyńskiego. Pięćdziesiąt lat temu został już bowiem rozegrany taki mecz. O tym jak przebiegał i kto go ostatecznie wygrał, pisaliśmy w artykule "Dziennikarsko-aktorski mecz stulecia. Może by to powtórzyć?". Cieszymy się, że blog "Teatr to my" zainspirował do tak fantastycznego spotkania!
02 / 10 / 2017
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz