Teatr familijny na Święta

O zbliżającej się premierze „Opowieści wigilijnej” Sceny Polskiej, która będzie miała miejsce w Teatrze Cieszyńskim 16 grudnia o godz. 17.30, opowiada reżyser przedstawienia Bogdan Kokotek.

Przed nami ostatnia premiera Sceny Polskiej w 2017 roku, a mianowicie „Opowieść wigilijna” na podstawie opowiadania Karola Dickensa. Opowieść o samotnym skąpcu Scroogu to najpopularniejsza historia świąteczna, znana chyba pod każdą szerokością geograficzną. Czy zdecydowałeś się nałożyć jakieś zmiany na scenariusz czy też przypomnisz popularną fabułę?

Staramy się oddać sens klasycznej dickensowskiej opowieści. W zamierzeniu ma to być teatr familijny, czyli kierujemy nasze przedstawienie zarówno do widzów najmłodszych, młodzieży, dorosłych i seniorów. To sprawia nam pewną trudność, ponieważ taki spektakl musi być zarówno zajmujący dla dziecka, jak i dorosłego. Myślę jednak, że opowiadanie Dickensa daje taką możliwość. Staramy się, by nasza „Opowieść wigilijna” nie była zbyt dydaktyczna, ale z drugiej strony, żeby trochę taka była, ponieważ ze współczesnego punktu widzenia Dickens jest moralizatorski. 

Na co kładziesz nacisk w kontekście przesłania przedstawienia?

Moim zdaniem „Opowieść wigilijna” mówi nam dziś przede wszystkim o tym, że lepiej być niż mieć. Oczywiście, nie chcemy, żeby ta inscenizacja trąciła myszką, ale zależy nam również na tym, by zachowała ducha Dickensa. To nie jest łatwe zadanie. Ponadto w scenariuszu parokrotnie pojawia się zdanie: „Jeszcze jest czas, żeby zmienić się i naprawić popełnione błędy”. Chciałbym, by i ten przekaz wybrzmiał w naszym przedstawieniu. Współcześnie ciągle biegamy za pieniądzem, a brakuje nam czasu na elementy, o których przypomina Dickens, czyli na rodzinę, zatrzymanie się, refleksję nad sobą i pomyślenie o swojej przyszłości. Zawsze jest na to czas, możemy poprawić się w każdej chwili, tylko trzeba się na to zdobyć. Nasze przedstawienie podobnie jak książka kończy się jednak happy endem. 
„Opowieść wigilijna” zdjęcia z próby.

Spośród wielu historii świątecznych wybraliście właśnie „Opowieść wigilijną”. Dlaczego?

Przedstawienie zdecydowanie zapewni przedświąteczny, ciepły klimat, a tego wszyscy potrzebujemy w tym szczególnym czasie. Jednocześnie jest to pozycja uniwersalna, klasyczna i mądra, pozwalająca na chwilę oderwać się od tych wszystkich komercyjnych świecidełek, a skupić się na tym, co podczas Świąt najważniejsze. Ponadto nie wiem, czy współcześnie młodzi mają chęć, by zapoznać się z kanonem literatury klasycznej, stąd chcemy jej to umożliwić taką inscenizacją.

Wspomniałeś, że na widowni zasiądą najmłodsi, ale jak wynika ze spisu obsady, dzieci zagrają też w przedstawieniu. Do tego będą to dzieci aktorów Sceny Polskiej. 

Tak, traktujemy też „Opowieść wigilijną” jako naszą wewnętrzną wigilijkę i okazję do wspólnego śpiewania polskich kolęd. Trudno byłoby jednak zrobić Dickensa bez ról dziecięcych, więc obecność najmłodszych wykonawców na scenie jest jak najbardziej uzasadniona. Mam też nadzieję, że polskie kolędy towarzyszące tej inscenizacji, której akcja rozgrywa się w Londynie, nie zostaną odebrane jako nadużycie czy nadinterpretacja. Kolędy są nam tak bliskie, że trudno sobie wyobrazić bez nich świąteczny temat. 
Moim zdaniem „Opowieść wigilijna” mówi nam dziś przede wszystkim o tym, że lepiej być niż mieć. 

Pełna magii historia na scenie, wspólne kolędowanie z widzami i ciepła, rodzinna atmosfera w całym teatrze. Jeśli ktoś jeszcze waha się, by przyjść na tę premierę z całą swoją rodziną, to jak byś go zachęcił?

To przedstawienie wprowadza w świąteczną atmosferę, którą warto poczuć. W tym codziennym biegu za prezentami i przygotowywaniem wigilijnych potraw warto na chwilę zwolnić, przyjść do teatru na dwie godziny i pomyśleć o tym, że Boże Narodzenie nie powinno być świętem konsumpcjonizmu, a świętem spraw duchowych. Magię tych Świąt tworzymy sami poprzez spotkania z przyjaciółmi i rodziną.  
07 / 12 / 2017
Małgorzata Bryl-Sikorska

Czytaj też:

Co o tym sądzisz