Ciągle w nas tyle obłudy i hipokryzji

Napisana jesienią 1906 roku „Moralność pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej jest sztuką, która nie starzeje się. Od prapremiery tego dramatu Europą targnęły dwie wojny światowe, zaszły przemiany ustrojowe, ewoluowały podziały grup społecznych i ich priorytety, a dramat Zapolskiej napisany zaledwie w kilkanaście dni jest wciąż aktualny. 13 stycznia na deskach Teatru Cieszyńskiego miała miejsce premiera „Moralności pani Dulskiej” („Morálka paní Dulské”) zespołu Sceny Czeskiej w reżyserii Karola Suszki. 

Dramat Zapolskiej nie stracił na aktualności może dlatego, że nie zmieniła się natura człowieka? Wciąż między ludźmi wiele obłudy, wyzysku, skąpstwa i hipokryzji. Obserwując najbliższe otoczenie miast i miasteczek, w których mieszkamy, często mamy na końcu języka stare porzekadło „modli się pod figurą, a diabła ma za skórą”. Siadają tacy najbliżej ołtarza, w pierwszej ławie, śpiewają najgłośniej, modlą się najzapalczywiej, kościelnemu rzucają najwięcej, a przecież wiemy, że święci nie są. Wręcz przeciwnie – na sumieniu mają niezliczoną liczbę grzeszków i grzechów. Dbają jednak o pozory, robią wszystko, by na zewnątrz prezentować się idealnie. Jakby tego było mało, społeczeństwo gra w ich grę, więc wszystkie przewinienia pozostają zazwyczaj ukryte, a nawet jeśli zrodzi się jakiś skandal z ich udziałem, to szybko zostaje przez ogół zapomniany, jakby wybaczony. 
Dawną klasę mieszczańską zwaną burżuazją obecnie zastąpiła tzw. klasa średnia. Współcześnie klasa średnia, plasująca się między klasą wyższą a niższą, stanowi większość populacji. To statystyczny polski Kowalski czy czeski Novotny. Są względnie samodzielni finansowo i zawodowo, nie przymierają głodem, ale nie mają też dużych majątków, najczęściej żyją w miastach, mają własne firmy, są menadżerami średniego szczebla lub wykonują prace umysłowe czy są pracownikami administracji. W ponad sto lat od prapremiery „Moralności pani Dulskiej” ostrze krytyki Gabrieli Zapolskiej wymierzone w tę grupę społeczną jest nadal celne i nie stępił go czas.
„Morálka paní Dulské” Sceny Czekiej.
Pani Dulska (Lenka Waclawiecová) żyje w jednej z kamienic czynszowych razem ze swoim mężem milczkiem (Vítězslav Kryške) i trojgiem dzieci: dorastającymi córkami Hesią i Melą (Markéta Glosová-Słowiková i gościnnie Valerie Skalická) oraz dorosłym synem Zbyszkiem (Ondřej Frydrych). Jakoś wiążą koniec z końcem, stać ich na kucharkę i usługi służącej Hanki (Eliška Adamovská). Już od samego rana Dulska trzęsie całym domem. Biegając po mieszkaniu w starym czepku i podartej halce (dla oszczędności wkłada ekskluzywny szlafrok tylko, gdy przychodzą goście), wydaje sto poleceń na minutę. Hanka nie marnuj drewna, pal oszczędniej. Hesia, Mela ubierać się, ćwiczyć gamy. Kucharka, gotować. Pan Dulski, maszerować lub przeciwnie – nie plątać się pod nogami. Zbyszko, nie pić i tyle nie balować.
Dorosły syn Dulskich nie mogąc znieść atmosfery tego domu, ucieka na całonocne libacje. Nie chodzi mu jednak wyłącznie o despotyzm jego matki. Zbyszko nie jest tylko Piotrusiem Panem, który umyka przed odpowiedzialnością w hedonistyczny tryb życia wiecznego nastolatka. Chłopak próbuje wyrwać się z czegoś, co leży głębiej. Uwiera go dosłownie wszystko, co związane z klasą społeczną, z której się wywodzi. Widzi hipokryzję, skąpstwo i obłudę własnej matki. Irytuje go jej zakłamanie, codzienna gra pozorów. Przeraża go też to, jak na jego oczach dorastające siostry przenikają atmosferą tego niemoralnego domu. Miotanie się Zbyszka z czasem staje się coraz bardziej gwałtowne i rozpaczliwe, napięcie narasta ze sceny na scenę, a przed widzami odkrywane są kolejne karty. Czy rozpaczliwa i na dobrą sprawę naiwna walka Zbyszka z całą klasą, z której się wywodzi, da jakiś rezultat? Czy ludzi można tak łatwo zmienić? A może cała ta historia przyniesie więcej złego niż dobrego?
Dramat Zapolskiej nie stracił na aktualności może dlatego, że nie zmieniła się natura człowieka? Wciąż między ludźmi wiele obłudy, wyzysku, skąpstwa i hipokryzji.
W przedstawieniu Sceny Czeskiej reżyserowanym przez Karola Suszkę zostajemy przeniesieni na początek XX wieku. Scenograf i autor kostiumów Alexandr Overchuk wiernie i ciekawie odwzorował na scenie realia wnętrza kamienicy z tamtej epoki. W centralnej części sceny została ustawiona stara winda (wynalazek akurat wdrażany w kamienicach sto lat temu). Co ciekawe, nie jest to atrapa, a prawdziwy mechanizm, którym aktorzy wjeżdżają w podziemia sceny, a następnie wyłaniają się z powrotem. Obok stoi kaflowy piec, fortepian, toaletka i inne epokowe sprzęty. Na ścianach z przodu powieszono obraz Jezusa i Matki Boskiej i zdjęcie szczęśliwej młodej pary, zapewne Dulskich (kolejne elementy wskazujące na prowadzoną przez Dulską grę pozorów, która nie wykazuje ani krzty miłosierdzia i dobra wobec bliźniego, a jej małżeństwo jest w zupełnym rozpadzie). Dodatkowo przestrzeń sceniczna jest przedzielona wysokimi, półprzeźroczystymi parawanami, które wyznaczają trzy plany gry. Najgłębiej, przy horyzoncie sceny znajduje się wspomniana winda, która przy zamykaniu wydaje przeszywający łoskot. Scenografia przykuwa oko, ale nie jest przesycona zbędnymi elementami. Na scenie znajduje się tylko to, co ma znaczenie dla akcji fabularnej. 
W wywiadzie przeprowadzonym przed premierą Karol Suszka zapowiedział, że widzowie powinni przygotować się na przedstawienie opierające się przede wszystkim na rzemiośle aktorskim. Podkreślał, że „Moralność pani Dulskiej” pozwala aktorom na rozwinięcie skrzydeł i ujawnienie talentów. Wskazał również, że czescy aktorzy nie mają większych problemów z odnalezieniem się w polskim dramacie Zapolskiej. – Czechom ten dramat jest znany i bliski. Wszystko za sprawą doskonałej aktorki teatralnej i telewizyjnej, Zdeňki Baldovej, która zagrała fenomenalną Dulską w filmie z 1958 roku, który wyreżyserował Jiří Krejčík. Nie przesadzę, jeśli powiem, że „Moralność pani Dulskiej” jest najlepiej znanym polskim dramatem w Republice Czeskiej, a z pewnością najczęściej wystawianym w czeskich teatrach. Ta sztuka po prostu wpisuje się w klimat teatru czeskiego – zaznaczył w wywiadzie reżyser „Moralności pani Dulskiej”.
I rzeczywiście, największym atutem najnowszej premiery Sceny Czeskiej jest właśnie aktorstwo. Żywiołowe, ale jednocześnie utrzymane w ryzach. Gdzie trzeba, mamy szept i stonowanie, a także krzyk i wybuch nerwowego szału. Tu też brawa dla reżysera, bo odpowiednie wyważenie ekspresji aktorskiej z pewnością nie powstało samoistnie. Aktorzy zostali po prostu dobrze poprowadzeni i dzięki temu zaprezentowana historia wybrzmiała przekonująco i utrzymała uwagę widowni. I nawet jeśli w grze aktorów wybrzmiewa pewna maniera, a spektakl nie jest naturalistyczny, to jest to w pełni świadoma koncepcja reżysera, konsekwentnie i spójnie poprowadzona do samego końca. Moim zdaniem taka interpretacja tego dramatu nie powoduje, że spektakl jest nudny czy trudniejszy w odbiorze. To taka uwaga w kontekście inscenizacji, które próbują na siłę uwspółcześnić „Moralność pani Dulskiej”, wbijając ją w otoczenie współczesnych apartamentowców i slang dzisiejszego potocznego języka. 
„Morálka paní Dulské” Sceny Czekiej.
Decyzja o obsadzeniu Lenki Waclawiecovej w roli Dulskiej była oczywista, ale gdy tylko pojawiła się na scenie, zagarnęła ją dla siebie i tak zostało właściwie do końca spektaklu. Ta Dulska po prostu zrobiła wrażenie i przysłowiowo wbiła widzów w fotele. Niedawna kreacja Waclawiecovej w „Herbacie u pana senatora” Sceny Czeskiej Teatru Cieszyńskiego („Čaj u pana senátora” w reżyserii Ivana Krejčí), gdzie również zagrała dynamiczną i despotyczną żonę, nie pozostawiała złudzeń, że będzie doskonałą Dulską. Dramat Zapolskiej stawia też duże wyzwanie odtwórcom ról Zbyszka i kuzynki Juliasiewiczowej, którą zagrała tutaj Petra Sklářová. Należy podkreślić, że zarówno Frydrych, jak i Sklářová wywiązali się z powierzonego im zadania. 
Największym atutem najnowszej premiery Sceny Czeskiej jest właśnie aktorstwo. Żywiołowe, ale jednocześnie utrzymane w ryzach. Gdzie trzeba, mamy szept i stonowanie, a także krzyk i wybuch nerwowego szału. 
Jednak nieco gorzej na tle głównych ról wypadają role trzecioplanowe. Mam tu na myśli grającą bez większego przekonania i zaangażowania Adélę Krulikovską w roli lokatorki, której Dulska wypowiada umowę najmu w wyjątkowo perfidny sposób. Ten moment przedstawienia jest o tyle ważny, że doskonale uwypukla parszywy charakter głównej bohaterki, a niestety miałam wrażenie, że Waclawiecová ciągnęła tę scenę sama. Zastrzeżenia mam także do gry Jolanty Ferencovej w roli starej praczki Tadrachowej, matki chrzestnej Hanki. Ferencova zamiast stworzyć cwaną, prostą babę, grała z podobną manierą i dystansem co Sklářová w roli arystokratycznej Juliasiewiczowej. Brak kontrastu między dwiema matronami Dulską i Juliasiewiczową a prostą Tadrachową był szczególnie odczuwalny, gdy trzy kobiety stały obok siebie. Tadrachowa powinna być bardziej przaśna, jej prostolinijność, a na dobrą sprawę prostackość mogłyby być mocniej oddane przez aktorkę w sposobie poruszania się, gestykulacji czy tembrze głosu. 
– Śmieszy mnie ta ekwilibrystyka reżysersko-aktorska, po której reżyser w długich wywiadach musi tłumaczyć, o co mu chodziło. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że z takim podejściem staję współcześnie do nierównej walki, bo dobre przedstawienie pod względem rzemiosła jest przemilczane, a gorąco dyskutowane są jakieś wyskoki awangardy czy pseudo awangardy – żalił się Karol Suszka w wywiadzie przeprowadzonym przed premierą. Wydaje mi się jednak, że nie jest tak źle i widzowie, o ile znajdą czas na teatr, zawsze chętnie obejrzą dobre przedstawienie. A „Moralność pani Dulskiej” Sceny Czeskiej do takich należy. Nie znajdziemy tu fajerwerków, skandalicznych ekscesów czy elektryzujących wulgaryzmów. Jest tu natomiast solidne rzemiosło teatralne, po prostu kawał dobrej roboty. Dlatego zachęcam do wykrzesania dwóch godzin z życia i przybycia do Teatru Cieszyńskiego na „Moralność pani Dulskiej”. Tego przedstawienia długo nie zapomną ani czescy, ani polscy widzowie.
„Moralność pani Dulskiej”, Gabriela Zapolska, reż. Karol Suszka, premiera: 13 stycznia 2018, Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego.  
14 / 01 / 2018
Małgorzata Bryl-Sikorska
Sprawdź w dziale "Z afisza", kiedy będzie grane to przedstawienie.

Czytaj też:

Co o tym sądzisz