Połowicznie wyśmienita satyra polityczna

Przedstawienie „Čaj u pana senátora” w reżyserii Ivana Krejčí, które miało swoją premierę 4 marca na Scenie Czeskiej Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie, trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony spektakl urzeka świetnymi pomysłami inscenizatorskimi, z drugiej strony pozostawia niedosyt, bo są takie momenty, w których zabrakło inwencji twórczej utalentowanego reżysera.

Autor „Čaju u pana senátora” Ivan Stodola, urodzony w 1888 roku w Liptowskim Mikułaszu w północnej Słowacji, był nie tylko jednym z najważniejszych słowackich dramatopisarzy XX wieku, ale również uznanym lekarzem. Wyższe studia medyczne ukończył w Budapeszcie i Berlinie, a następnie rozpoczął pracę jako lekarz w Liptowskim Mikułaszu. W tym czasie w mieście tętniło amatorskie życie teatralne, stąd jako miłośnik melpomeny Stodola dołączył do jednego z zespołów. Jego pierwsze próby dramaturgiczne spodobały się do tego stopnia, że wkrótce trafiły na deski nowo utworzonego Słowackiego Teatru Narodowego w Bratysławie, którego początki sięgają 1920 roku. Pochodząca z 1929 roku komedia „Čaj u pana senátora” jest jednym z pierwszych licznych dzieł dramaturgicznych Ivana Stodoly. 
Pisarz oprócz dramatów pozostawił po sobie także prozę: powieści, książki historyczne, autobiografię, a także szereg publikacji medycznych. Podczas I wojny światowej służył jako lekarz wojskowy, a po wojnie wrócił do Liptowskiego Mikułasza, gdzie pełnił funkcję powiatowego inspektora sanitarnego, w latach 1938-1939 pracował w Ministerstwie Zdrowia w Pradze, prowadził także społeczną kampanię prozdrowotną związaną z profilaktyką gruźlicy. W 1951 otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego w dziedzinie patologii społecznej. W tym samym roku został aresztowany przez reżim komunistyczny i nielegalnie skazany pod zarzutem rzekomego sabotażu, a jego cały majątek został skonfiskowany. Po dwóch latach więzienia Ivan Stodola został zwolniony warunkowo, a w 1969 roku napisał o tym książkę autobiograficzną „Smutne czasy, smutny dom” („Smutné časy, smutný dom”). Po wyjściu z więzienia zamieszkał w Pieszczanach, gdzie żył aż do śmierci w 1977 roku. W 1967 Stodola otrzymał tytuł narodowego artysty. 
W sztuce „Čaj u pana senátora” Ivan Stodola rozwija skrzydła dramatopisarskie, tworząc komedię będącą celną satyrą polityczną. Życie Baltazara Slivki i jego rodziny zapewne potoczyłoby się zupełnie inaczej, gdyby pewnego dnia jego żona nie wpadła na pomysł, by jej mąż prowadzący dotąd zakład pogrzebowy został politykiem. Czy Baltazar tego chce czy nie, musi porzucić spokojny żywot sprzedawcy trumien i stanąć do wyścigu szczurów politykierów. Dlaczego? Bo tak każe mu żona, żądna sławy i poklasku – kobieta znudzona permanentnymi kontaktami z grabarzami, która chętnie zamieniłaby je na rauty w marmurowych salach z miejską śmietanką towarzyską. „Baltazarze, do naszego domu wkracza polityka!” – krzyczy pewnego dnia do męża podekscytowana pani Slivka i rzeczywiście jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki ich dom zaczyna wypełniać się politycznymi karierowiczami, ekscentrycznymi spin doktorami, ganiającymi za skandalem dziennikarzami i wypalonymi politykami, którzy mimo wszystko chcą powalczyć o kolejną kadencję. W „Čaju u pana senátora” Ivan Stodola stawia przeciwko sobie reprezentantów dwóch fikcyjnych partii politycznych: Partii Prawdy i Partii Ogólnego Dobrobytu, a potem jak w laboratorium zachowań społecznych obserwuje, co może dalej wydarzyć się między nimi. Najciekawsze perypetie zaczną się wtedy, gdy były właściciel zakładu pogrzebowego stanie się jednak politykiem...
Reżyserem „Čaju u pana senátora” jest Ivan Krejčí, dyrektor artystyczny Sceny kameralnej Aréna Ostrava, jednego z najciekawszych współczesnych teatrów w Republice Czeskiej. Powiew nowatorskich rozwiązań inscenizacyjnych jest odczuwalny, gdy tylko kurtyna Teatru Cieszyńskiego idzie w górę, a oczom widzów ukazuje się zakład pogrzebowy z lat 20. ubiegłego wieku. Scena zastawiona trumnami, urnami i starymi przepastnymi szafami, nad którymi dominuje krzyż, intryguje i zdaje się podpowiadać, że dzisiejszego wieczoru na scenie Teatru Cieszyńskiego wydarzy się coś ciekawego. I rzeczywiście, kiedy w pierwszych scenach aktorzy zaczynają współgrać z tą nietypową scenografią, staje się jasne, że Ivan Krejčí i często współpracujący z nim scenograf Milan David stworzyli przedstawienie idealnie oddające absurdalny charakter komedii Ivana Stodoly. 
Czy Baltazar tego chce czy nie, musi porzucić spokojny żywot sprzedawcy trumien i stanąć do wyścigu szczurów politykierów. Dlaczego? Bo tak każe mu żona.
W pierwszej części przedstawienia aktorzy nie pojawiają się na scenie inaczej niż, wychodząc z szafy lub wyłaniając się zza trumien, które ciągną się aż po horyzont sceny. Właściciele zakładu pogrzebowego zdają się dość dobrze odnajdywać w tym nietypowym gąszczu, zaś nowi przybysze zdradzają pewne oznaki zdezorientowania, co przysparza kolejnych sytuacji komediowych. Mimo tego ostatecznie żaden z bohaterów nie jest zaskoczony faktem, że do domu Baltazara Slivki trzeba wchodzić przez szafę, zebranie kolektywu partyjnego odbywa się w domu pogrzebowym, zaś głosy niejawnego głosowania wrzucane są do urny, z której (o zgrozo!) główny bohater wysypuje czyjeś prochy. Ta posunięta do ekstremum absurdalność zdarzeń (wymyślona przez autora dramatu, dopełniona świetnymi rozwiązaniami scenicznymi współczesnych twórców) wyraźnie bawi publiczność. Początkowe zdezorientowanie widzów z czasem ustępuje serdecznemu rozbawieniu.
O poziomie przedstawienia decyduje też zespół aktorski. Miloslav Čížek jako ciapowaty Baltazar Slivka oraz Lenka Waclawiecová w roli temperamentnej Slivkovej są olśniewający. Z kolei pomysł zagadanego przez żonę męża i pani domu, która o wszystkim decyduje za małżonka polski odbiorca może skojarzyć z „Moralnością pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej. Być może przed napisaniem „Čaju...” Ivan Stodola czytał ten starszy o około dwadzieścia lat dramat Zapolskiej lub widział jego inscenizację w polskim teatrze. Wiadomo przecież, że pochodzący ze słowackich Tatr pisarz żywo interesował się współczesną melpomeną. Na tle rewelacyjnych ról pierwszoplanowych Čížka i Waclawiecovej nieco słabiej wypada Elena Markéty Słowikovej, jednak mimo tego widać, że aktorka gra z dużym zaangażowaniem. Prześmieszni w rolach politycznych fanatyków są także Ondřej Frydrych jako poseł Fialka (Fiołek), Zdeněk Klusák w roli senatora Potkana (Szczura) i Miroslav Liška wcielający się w Pyskuliaka, redaktora lokalnej gazety. Ich wspólne wkraczanie na scenę poprzez nagle otwieraną szafę stanowi perełkę inscenizacyjną, która zapada w pamięć. 
Po drugim akcie kurtyna opada i zaczyna się antrakt. Niestety, druga część przedstawienia nie jest już tak ciekawa. Zgodnie z uwagami zawartymi w didaskaliach sztuki Ivana Stodoly kostiumy (Marta Roszkopfová) są wytworne i błyszczące, akcja bowiem rozgrywa się podczas herbatki, w willi tytułowego senatora. Jednak brakuje tutaj finezji scenograficznej i ciekawych rozwiązań inscenizacyjnych, jakie były w pierwszej części przedstawienia. W porównaniu z pierwszymi dwoma aktami, trzeci akt inscenizacji, jakiej podjął się Ivan Krejčí, jest znacznie bardziej statyczny. Brak wcześniejszej dynamiki (głównie związanej z interesującymi wejściami i zejściami aktorów ze sceny), dominują sceny grupowe, scenografia i oświetlenie nie zmieniają się. Należy jednak podkreślić, że przedstawienie nie traci błysku komediowego, to właśnie w drugiej części aktorom niejednokrotnie popadającym w zamierzoną błazenadę udaje się najbardziej rozśmieszyć publiczność. Na szczególne wyróżnienie w tym kontekście zasługują aktorzy młodszego pokolenia, charyzmatyczna Petra Sklářová w roli żony senatora Potkana, Ondřej Frydrych jako poseł Fiołek, a także Petr Pěnkava grający profesora Hronca, amanta córki Slivków.
Choć „Čaj u pana senátora” jest przedstawieniem nierównym i trudno powiedzieć, że wszystkie jego sceny po równo olśniewają, warto wybrać się na ten spektakl szczególnie dla niektórych interesujących pomysłów inscenizatorskich, świetnego aktorstwa, komediowej fabuły i celnego satyrycznego ostrza wymierzonego w obłudę polityków, którego nie stępił czas. 
„Čaj u pana senátora”, Ivan Stodola, reż. Ivan Krejčí, Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego, premiera: 4 marca 2017.
23 / 03 / 2017
Małgorzata Bryl-Sikorska
Sprawdź w dziale "Z afisza", kiedy będzie grane to przedstawienie.

Czytaj też:

Co o tym sądzisz