Recenzje teatralne premier trzech scen Teatru Cieszyńskiego: Sceny Czeskiej, Sceny Polskiej i Sceny Lalek Bajka.

Z dwojga złego lepiej się żenić

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego wystawiła ostatnią premierę przed wakacjami. Tym razem zespół sięgnął po dramat pisarza i publicysty okresu pozytywizmu Michała Bałuckiego. Powstało przedstawienie dowcipne, dynamiczne, zagrane z komediowym zacięciem, choć to nie oznacza, że „Klub kawalerów” w reżyserii Adama Sroki jest spektaklem bez mankamentów.

Polski zespół wziął na warsztat kolejną sztukę Michała Bałuckiego. W 2015 roku Scena Polska wystawiła „Grube ryby”, których reżyserii również podjął się Adam Sroka, pochodzący z Krakowa reżyser o bogatym dorobku artystycznym. Dominującą pozycję w twórczości reżyserskiej Sroki zajmuje klasyka literatury polskiej i światowej. Reżyser równie chętnie sięga po współczesną literaturę, a w jej kontekście m.in. najnowszą polską dramaturgię. Do klasyki reżyser podchodzi raczej ostrożnie i z przynależnym jej szacunkiem, nie stara się szokować widza na siłę, nie wynaturza dzieła dramatycznego. Adam Sroka w ostatnim wywiadzie, przeprowadzonym na łamy bloga internetowego Teatru Cieszyńskiego „Teatr to my”, powiedział: „Chylę czoła przed Bałuckim, bo uważam go za wybitnego dramaturga w swoim gatunku. Wydaje nam się, że jego sztuki są łatwe, ale w ogóle tak nie jest. Niedawno byłem na pewnym przedstawieniu, które łączyło kilka sztuk Bałuckiego. W pierwszym akcie, który trwał dwie godziny, widzowie zaśmiali się tylko raz i to była klęska. Publiczność musi bawić się, a nie oglądać komedię na smutno lub tragedię zrobioną z komedii. Chciałbym więc, żeby poszli razem z nami w tę komediową przygodę”.
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

To, co piękne i niemożliwe zarazem

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego wystawiła przedostatnią premierę w 66. sezonie artystycznym. Tym razem polski zespół teatru w Czeskim Cieszynie wziął na warsztat kultowy dramat Paula Barza „Kolacja na cztery ręce”, którego reżyserii podjął się czeski reżyser Michael Tarant. 

Na dzień przed premierą fragmenty najnowszego przedstawienia są pokazywane podczas Nocy Muzeów. Oczom widzów wchodzących do nowej Miejskiej Galerii Sztuki „12” w Domu Narodowym w Cieszynie ukazuje się suto nakryty stół, na którym ułożyły się skąpo odziane aktorki Sceny Polskiej Joanna Litwin i Patrycja Sikora. Ich nagie uda i odkryte dekolty sąsiadują z półmiskami z serowymi koreczkami, apetycznie wyglądającymi pasztecikami i kiściami winogron. Zdezorientowana cieszyńska publiczność, która zasiada wokół tego stołu rozpusty, nie wie, czego najpierw spróbować. Wszystko to razem przypomina jedną ze scen filmu „Obsługiwałem angielskiego króla” Jiříego Menzla, w której przed klientami hotelu kołują na obrotowym blacie jedzenie i rozebrana kobieta. Nagle do sali wpada Bogdan Kokotek w roli Jerzego Fryderyka Haendla i rozpoczyna zaciętą dyskusję z Tomaszem Kłaptoczem, który wciela się w Jana Sebastiana Bacha. Ich gwałtowny dialog przerywa Rafał Walentowicz jako totumfacki Jan Krzysztof Schmidt donoszący kolejne potrawy. Widzowie zajadając pasztet i łypiąc na wyciągnięte długie nogi Joanny Litwin, przysłuchują się pojedynkowi na słowa między muzycznymi sławami baroku.
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

Dopóki śpiewasz, dopóty żyjesz

Scena Czeska Teatru Cieszyńskiego zaprezentowała historię Karla Hašlera, popularnego czeskiego autora piosenek, aktora, twórcy kabaretowego i filmowego. Scenariusz najnowszego przedstawienia stworzył współczesny pisarz, pasjonat życia i twórczości Hašlera, Gustav Oplustil, który przyjechał na sobotnią premierę. Zaś reżyserii spektaklu „Písničkář” podjął się kierownik Sceny Czeskiej, Miloslav Čížek.

Jak powiedział kierownik literacki Sceny Czeskiej Ivan Misař, zapowiadając premierę, przedstawienie „Písničkář” łączy w sobie elementy rewii, kabaretu, musicalu i przedstawienia dramatycznego. Muzyka tworzona jest na żywo przez aktorów i akompaniującą im orkiestrę, która zasiada w głębi sceny. Dominują taneczne sceny grupowe w wykonaniu aktorów Sceny Czeskiej i gościnnie występujących tancerzy. Akcja fabularna rozgrywa się od początków XX wieku do pierwszych lat II wojny światowej, czyli w czasach, gdy tworzył Karel Hašler. Fakty te sprawiają, że przedstawienie „Písničkář” nieco przypomina zeszłoroczny hit Sceny Polskiej „Powróćmy jak za dawnych lat, czyli polskie piosenki międzywojenne” (premiera: kwiecień 2016 r.). Podstawową jednak różnicą kompozycyjną między tymi spektaklami jest to, że na „Powróćmy jak za dawnych lat...” składają się wyłącznie sceny muzyczne i rewiowe. Tymczasem „Písničkář” posiada rozbudowaną warstwę fabularną, a muzyka i taniec ją uzupełniają. 
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

Leniuch w końcu schodzi z zapiecka

Na Scenie Lalek „Bajka” Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie zagościła po raz pierwszy w historii tej sceny bajka autorstwa Josefa Lady, czeskiego autora literatury dziecięcej i twórcy ilustracji do popularnej powieści „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. 21 kwietnia „Bajka” wystawiła premierowo przedstawienie „O leniwym Jasiu”.

Jasiu (Marian Mazur) cały dzień leży na zapiecku i ani myśli wstać. Mama (Ewa Kus) zadyszana biega po izbie i dogląda całe gospodarstwo, a ten nawet nie kiwnie palcem. Raz boli go boczek, więc trzeba go obrócić. Innym razem należy otworzyć mu usta i wlać do nich jedzenie. Nakarmić kury? O nie, za zimno. Sprzątnąć ze stołu? Nie, bo noga ścierpła. Pomóc choć trochę umęczonej mamie? Nie, nie, i chrapie dalej. Już cała wioska czeka, by Jasio zmężniał, wyruszył w podróż, doświadczył nowych przygód. Wróżka (gościnnie Kateřina Michejdová) przepowiada mu zmiany, mama go zaklina, stary mędrzec (Jan Szymanik) czeka na zakręcie, by go pożegnać. A ten co? Nic, dalej śpi w najlepsze na zapiecku owinięty w pierzyny. Na tego wstrętnego leniucha nie ma mocnych. Z ciepłego grajdoła nie wyciągną go nawet błagania króla, by zabił okropnego smoka i uwolnił piękną księżniczkę. Jasiu jednak w końcu będzie musiał stawić czoła smokowi, ale to, co ostatecznie zadecyduje o jego przemianie, będzie niespodzianką zarówno dla najmłodszych, jak i dużych widzów.
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

To nie była letnia propozycja

Scena Polska sięgnęła po współczesną komedię, wystawiając premierowo 22 kwietnia „Plotkę” opartą na filmowym scenariuszu autorstwa Francisa Vebera. Powstało przedstawienie wyraziste, mocne, w paru scenach zrywające z niektórymi tabu w Teatrze Cieszyńskim. „Plotka” zapewne będzie miała przeciwników i zwolenników, mało kogo pozostawiając letnim.

Kilka powtarzających się dźwięków i wyświetlane na monitorze mandale (rysunek na planie koła wywodzący się z tradycji hinduskiej uważany za symbol harmonii i doskonałości). Przygaszone światła oraz wyłaniające się z półcienia elementy scenografii. Tak zmysłowo i tajemniczo zaczyna się „Plotka”, reżyserowana przez bielszczankę Małgorzatę Siudę.
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

Połowicznie wyśmienita satyra polityczna

Przedstawienie „Čaj u pana senátora” w reżyserii Ivana Krejčí, które miało swoją premierę 4 marca na Scenie Czeskiej Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie, trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony spektakl urzeka świetnymi pomysłami inscenizatorskimi, z drugiej strony pozostawia niedosyt, bo są takie momenty, w których zabrakło inwencji twórczej utalentowanego reżysera.

Autor „Čaju u pana senátora” Ivan Stodola, urodzony w 1888 roku w Liptowskim Mikułaszu w północnej Słowacji, był nie tylko jednym z najważniejszych słowackich dramatopisarzy XX wieku, ale również uznanym lekarzem. Wyższe studia medyczne ukończył w Budapeszcie i Berlinie, a następnie rozpoczął pracę jako lekarz w Liptowskim Mikułaszu. W tym czasie w mieście tętniło amatorskie życie teatralne, stąd jako miłośnik melpomeny Stodola dołączył do jednego z zespołów. Jego pierwsze próby dramaturgiczne spodobały się do tego stopnia, że wkrótce trafiły na deski nowo utworzonego Słowackiego Teatru Narodowego w Bratysławie, którego początki sięgają 1920 roku. Pochodząca z 1929 roku komedia „Čaj u pana senátora” jest jednym z pierwszych licznych dzieł dramaturgicznych Ivana Stodoly. 
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

Kołderka ożyła i oczarowała widzów

To nieprawda, że uwagę dzieci mogą przykuć jedynie największe fajerwerki. Czasami wystarczy przy pomocy dobrego pomysłu ożywić najzwyklejszą kołdrę, by dziecięca publiczność piszczała z zachwytu. Przedstawienie „Bajka dla kołderki” w wykonaniu zespołu Sceny Lalek Bajka Teatru Cieszyńskiego od pierwszych minut uwodzi malowniczością i ciekawymi rozwiązaniami scenicznymi.

Kolorowa przestrzeń dziecięcego pokoju, a w nim szafka, na której przysiadł barwny motyl, drzwi dzielące dziecięce królestwo od świata dorosłych, a w centralnej części łóżeczko, na którym leży ukochana, milutka kołdra. Mała Agnieszka (Wanda Michałek) właśnie kładzie się spać, jej tata naukowiec (Jakub Tomoszek) wykonuje nocne eksperymenty w pracy, a mama (Dorota Grycz) ma jeszcze wiele do zrobienia przed jutrzejszym wyjazdem do babci. Agnieszka kręci się niecierpliwie w łóżku, bo wcale nie jest jeszcze senna. Może dziewczynce udałoby się zamknąć oczy, gdyby mama znalazła czas na przeczytanie bajki. Jednak nie tym razem – w kuchni czeka na dokończenie ciasto, trzeba też wyprasować tacie koszulę, a na koniec jeszcze zmobilizować się do zakręcenia sobie włosów, by jutro jako tako wyglądać. Jakby tego było mało, gdzieś zapodziała się jedna z ciepłych skarpetek Agnieszki, a mama nie może jej znaleźć, bo zgubiła też okulary. Nie pomogą więc błagania o choć kilka minut bajkowej opowieści przed snem. Właśnie zaczęło się przypalać ciasto, więc mama całując i otulając córeczkę, pośpiesznie opuszcza jej pokój. 
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

„Skąpiec” w wersji ekstremalnie słodkiej 

Po dramatach „Rajska jabłonka” i „Pani z morza” Scena Polska Teatru Cieszyńskiego w tym sezonie sięgnęła po pierwszą komedię. Krotochwilę nie byle jaką, bo jedno z najlepszych i najciekawszych dzieł Moliera – „Skąpca”. Aktorzy dobrze odnaleźli się w korowodzie komediowych gagów wywołujących żywy śmiech publiczności, ale powstało też pytanie, czy w „Skąpcu” idzie tylko o rozbuchany humor?

Nasze życie kręci się wokół pieniędzy. Wzdychamy do nich, gdy ich brakuje. Podliczamy przy nagłym ich przypływie. Wydajemy je z wypiekami na twarzach, znosząc do domu kolejne przedmioty. Aż wreszcie oszczędzamy je – na koncie oszczędnościowym, na lokacie czy w skarpecie. Inwestujemy, zbieramy grosz do grosza i z radością patrzymy, jak powiększa się nasze finansowe źródełko. Jednak u niektórych finansowa zaradność i oszczędność idą znacznie dalej w kierunku nieznośnego dla otoczenia sknerstwa, obsesji na punkcie pieniędzy, choroby, której na imię skąpstwo. Wprost nie da się wytrzymać pod jednym dachem z dusigroszem, który dla oszczędności chodzi w podartym, dwudziestoletnim płaszczu, a gości częstuje starymi, wyschniętymi na kamień ciastkami, wmawiając im, że to takie ekskluzywne i egzotyczne frykasy. Do szewskiej pasji doprowadza jego permanentne udawanie ubogiego i narzekanie na brak gotówki, byle nikt nie domyślił się, że pod łóżkiem, za listwą lub w jeszcze innym dziwnym miejscu chomikuje duże pieniądze. W ten sposób staje się niewolnikiem mamony, której nigdy nie wyda. 
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje

Ta komediowa bomba nie wybuchła

Pierwszą premierą na Scenie Czeskiej Teatru Cieszyńskiego w 2017 roku jest „Jak důležité je mít Filipa” na podstawie sztuki Oskara Wilde'a znanej w Polsce pod tytułem „Bądźmy poważni na serio”. Choć przedstawienie reżyserowane przez Petra Gábora zdecydowanie posiada potencjał komediowy, nie wszystko poszło tak, jak powinno. 

Jak napisał Hesketh Pearson, zmarły w 1964 roku brytyjski aktor, reżyser teatralny, scenarzysta, a także autor popularnych biografii, w tym książki na temat życia Oskara Wilde'a, „Bądźmy poważni na serio” stanowi „doskonałą fuzję niedojrzałości emocjonalnej Wilde'a z nad wiek dojrzałą stroną intelektualną”. I dalej: „Ta sztuka ośmiesza wszystko, co ludzie robią na serio: urodzenie, chrzest, miłość, małżeństwo, śmierć, pogrzeb, nieprawe pochodzenie i «szacowność», a wszystko czyni z tak lekkim sercem i w sposób tak absurdalny, że tylko pozbawieni humoru duchowni mogliby się obrazić”. 
czytaj całość
07/08/2017 | recenzje